Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

115 rocznica śmierci Klimka Bachledy

6 sierpnia mija 115 rocznica śmierci Klimka Bachledy – legendarnego przewodnika i ratownika tatrzańskiego. Zwany jest królem przewodników. Był pierwszym ratownikiem górskim, który zginął w trakcie akcji ratunkowej. Doszło to tego na Małym Jaworowym.

115 rocznica śmierci Klimka Bachledy
fot. TOPR

Szacowany czas czytania: 01:26

Rocznica śmierci Klimka Bachledy – 6. sierpnia

Ratownicy ruszyli na pomoc studentom, którzy podjęli próbę wejścia północną ścianą Małego Jaworowego Szczytu. Dwóch z nich odpadło od ściany. Jeden z nich zdołał wezwać pomoc.

O okolicznościach wyprawy i samej śmierci Klimka Bachledy powstało wiele publikacji. Powtarza się opis, że Klimek mimo wezwań przełożonego, by wracał, bo warunki są byt trudne by kontynuować akcję. Odłączył się od innych ratowników i poszedł dalej sam.

Ciało taternika – Stanisława Szulakiewicza znaleziono po kilkudziesięciu godzinach. Ciało Klimka Bachledy dopiero po kilku dniach.

Nałożyło się na to zamieszanie związane z pogłoskami, że ratownika widziano w różnych miejscach więc sądzono, że wrócił z gór i żyje. Dopiero gdy okazało się, że nie ma dowodów na to, że żyje – zorganizowano wyprawę poszukiwawczą. Znaleziono go – przygniecionego głazem.

W środę 17 sierpnia 1910 roku odbył się uroczysty pogrzeb na Nowym Cmentarzu, jakiego Zakopane wcześniej nie widziało, w którym uczestniczyły tłumy. Była to żywiołowa manifestacja sympatii, uznania i szacunku. Biły wszystkie dzwony kościołów. Nad trumną przemawiali dostojnicy kościoła, przedstawiciele stowarzyszeń taternickich i Pogotowia Ratunkowego

– pisze w jednym z artykułów Apoloniusz Rajwa i dodaje:

Był człowiekiem uczciwym, uczynnym i przyjacielskim, miał przedziwną szlachetność i pogodę ducha. Te wspaniałe cechy jego charakteru sprawiły, że mimo upływu stu lat pamięć o nim nie tylko wśród ludzi gór jest wiecznie żywa.

Czytaj także:

REKLAMA