Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Awaria śmigłowca TOPR. Maszyna znowu sprawna, ale na jak długo?

Wczoraj podczas akcji ratunkowej, przy próbie dolotu na miejsce akcji, nastąpiła awaria śmigłowca TOPR. Maszyna wróciła na lądowisko, ponowna próba startu także się nie powiodła. Na pomoc turyście wezwano śmigłowiec słowackiej HZS. Nie wiadomo co było powodem awarii.

śmigłowiec TOPR
fot. poglądowe TOPR

Szacowany czas czytania: 02:18

Podczas wtorkowej akcji ratunkowej w Tatrach nastąpiła awaria śmigłowca TOPR. Maszyna miała przetransportować ratowników na miejsce zdarzenia, jednak już przy próbie dolotu wystąpiły problemy techniczne. Śmigłowiec wrócił na lądowisko, a kolejna próba startu również zakończyła się niepowodzeniem. Na pomoc wezwano śmigłowiec słowackiej Horskiej Zachrannej Służby (HZS). Przyczyny awarii nie są jeszcze znane.

Marcin Józefowicz: Koledzy na dyżurujący śmigłowcu z optymizmem powiedzieli, że za trzy, cztery godziny będzie zrobione. Więc domniemam, że światełko w tunelu jest. Ale dokładnie nie mam wiedzy jaka to była usterka, na jakim poziomie.

To nie pierwsza taka sytuacja. Ostatnia awaria, która miała miejsce w czerwcu, wyłączyła śmigłowiec z eksploatacji na kilka dni. Ratownicy coraz głośniej mówią o konieczności wymiany wysłużonej maszyny.

Marcin Józefowicz: Nawet jeżeli nie będziemy rozmawiać o tych usterkach, które w tej chwili są czy naprawach, które są, to już zegar tyka, kalendarz swoje pokazuje i pokazuje, że jakby miesiące czy tam lata Sokoła są policzone, kończą się

– mówi Marcin Józefowicz, ratownik TOPR.

Marcin Józefowicz: Wdrożenie nowego sprzętu na pewno będzie kosztować dużo pieniędzy, kosztować też dużo czasu i energii od nas ratowników i od pilotów, od mechaników. Więc tego czasu dużo nie zostało. Dużo jest do zrobienia i zaczyna się nam palić troszkę grunt pod nogami.

Śmigłowiec Sokół jest kluczowym elementem systemu ratownictwa w Tatrach. Rocznie ratownicy interweniują około 1500 razy, z czego wiele przypadków wymaga szybkiego transportu poszkodowanych.

Marcin Józefowicz: Mieliśmy już sytuację, kiedy śmigłowiec był wyłączony na długi czas. Odbija się to na efektywności naszej pracy i przede wszystkim na tym, że osoby ratowane trafiają do szpitala nie w tą złotą godzinę, tylko po wielu godzinach, co często odbija się na ich stanie zdrowia czy wręcz życia

– podkreśla Józefowicz.

Marcin Józefowicz: Nie wyobrażamy sobie, żeby przy tej ilości wydarzeń, wypadków – a ogólnie mówiąc 1500 rocznie – z tego wiele stanów poważnych, medycznych, urazowych, no bez śmigłowca. Wiele z tych osób po prostu nie przeżyje.

Mimo trudności, ratownicy informują, że maszyna wróciła już do służby i odbywa pierwsze loty. Jednak temat zakupu nowego śmigłowca powraca z coraz większą siłą.

Czytaj także:

REKLAMA