Boże Narodzenie na Spiszu: tradycje i zwyczaje w relacji Sylwii Plucińskiej [WYWIAD]
Na Spiszu oczekiwanie na Boże Narodzenie rozpoczynało się już od św. Łucji. Począwszy od 14, grudnia bacznie obserwowano pogodę.

Szacowany czas czytania: 02:14
Boże Narodzenie na Spiszu
Każdy dzień do wigilii wróżył pogodę na kolejne miesiące nowego roku. Kulminacyjnym dniem, pełnym wróżb i świątecznej krzątaniny była wigilia. W śród potraw na tę najważniejszy posiłek w roku nie mogło zabraknąć kołaczy.
Sylwia Plucińska: Kołacz z ciasta drożdżowego, z ciasta chlebowego, oczywiście okrągły, na górze masa serowo-ziemniaczana, niekiedy z przewagą gotowanych ziemniaków, a niekiedy z przewagą sera. Przyprawiano to cukrem, cynamonem. Także niekiedy te smaki bardzo ciekawe. Też taki kołacz robiono z kapusty, niekoniecznie na święta, ale również i też tę kapustę przyprawiano cukrem, więc te smaki na Spiszu niekiedy są dość dość ciekawe.

Tradycyjnie już, to mężczyźni wyruszali po stromek lub jezulanko, czyli choinkę, na której wieszano ozdoby wyrabiane domowym sposobem.
Sylwia Plucińska: Dekorowano tym, czym się dało, tym co było prostymi rzeczami – jakimiś ozdobami ze słomy, jabłkami, które też zapowiadały właśnie pomyślność, orzechami, ozdobami z papieru, łańcuchami ze słomy. Niekiedy też nawet rzeźbionymi, jeżeli ktoś taką miał więc artystyczną duszę, to po prostu rzeźbił sobie jakieś figurki. Natomiast też robiono cukierki, właśnie rozpuszczono cukier czy z margaryną i to później nawet wkładano do śniegu w jakichś formach czy te cukierki formowano i zawijano w złotka, zawijano w papierki.
W pierwszy dzień świąt odpoczywano. Nie sprzątano, a nawet nie gotowano. Jedzono to, co pozostało z wigilii. Drugi dzień świąt należał do młodych mężczyzn. Na Spiszu, najczęściej w karczmie urządzano przyjęcie młodych chłopców do grupy parobków.
Sylwia Plucińska: Młodzi rekruci musieli też przejść takie próby sprawnościowe. Musieli opłacić poczęstunek dla starszych kawalerów. Z tych starszych był wybierany wójt, który przewodził całemu temu spotkaniu i później oni mogli od tego czasu przychodzić do karczmy na zabawę, mogli z dziewczętami tańczyć. Taki wieczór oczywiście kończył się wspólną zabawą. Przychodziły dziewczęta.
O spiskich zwyczajach związanych z Bożym Narodzeniem opowiadała Sylwia Plucińska z działu etnograficznego Muzeum Tatrzańskiego. O jakich jeszcze innych zwyczajach opowiedziała naszej reporterce Beacie Denis-Jastrzębskiej? Posłuchajcie całej rozmowy: