Radio Alex 105.2 FM Zakopane

Boże Narodzenie u Witkacego. Jak wyglądały święta u artysty?

 

Jak wyglądało Boże Narodzenie u Witkacego?

Fot. zakopane.pl

Zamiast tradycyjnych spotkań rodzinnych wolał jednak spotkania z przyjaciółmi często zakrapiane alkoholem. Chodził na narty, ale i nie unikał pracy.

Radio Alex: Jakie były święta Witkacego, Wigilia, co wtedy robił? Czy tradycyjnie je obchodził? Jak spędzał czas?

Zofia Radwańska: To różnie spędzał czas. To zależnie oczywiście jakie to były, ile miał lat, jakie miał okoliczności. Bo na przykład jak jego ojciec przebywał na kuracji w Lovranie, to spędzał czasami nawet z nim święta. Z jego listów właśnie np. do ciotek wiemy, że bardzo tęsknił za śniegiem i ogólnie tęsknił za Zakopanem. Ojca bardzo kochał, chciał być z ojcem, ale nie znosił Lovrany. Całe szczęście dużo listów Witkacego się zachowało, więc teraz mamy taką ogromną bazę wiedzy. I tak już był dorosłym mężczyzną, przede wszystkim mężem, to mamy bazę wiedzy pod tytułem „Listy do żony”. Co ciekawe, z żoną nie spędzał zawsze świąt, spędzał je bardzo często z matką albo przede wszystkim ze znajomymi i z przyjaciółmi. Po śmierci matki to faktycznie już wtedy spędzał najczęściej właśnie z Jadwigą, ze swoją najdroższą Nineczką święta. To było w Warszawie albo w Krakowie.

Radio Alex: A co robił w czasie świąt? Czy jakoś tradycyjnie je obchodził, czy może bardziej po zakopiańskiu?

Zofia Radwańska: Tradycyjnie chyba tak nie za bardzo, bo w jednym z listów do swojej żony pisze, że zapomniał troszeczkę o Wigilii, spędzał ją z przyjaciółmi i niestety mówi, że się koszmarnie czuje, ponieważ troszeczkę przesadzili z alkoholem. I mamy nawet tutaj taki fragment właśnie z 1927 roku i to 29 grudnia, czyli już troszeczkę po świętach, ale listy do żony: „Najdroższa Nineczko dziękuję za list z opłatkiem, przełamałem się zaraz z matką dziś, bo zapomnieliśmy na Wilję. Dziś jedno posiedzenie zrobiłem za 100 złotych” i dalej w liście jest cały czas o tym, jakie obrazy wykonuje. Ale też jest tak: „dziś dzień cudowny, ale nie mam socjety. Palę, ale nie piję, poprawiam powieść” i po prostu po tych świętach, gdzie właśnie mówił, że po uroczystościach świątecznych wróciłem do szarej pracy i rzeczywistości, że bardzo dużo właśnie u Staraniewiczów i Hemplów trunków wypili, że święta były dla niego takim też czasem spotkań z przyjaciółmi i czasem też w wielu listach się powtarza, że on między świętami a Nowym Rokiem odpoczywał, że nic nie będzie robił, że jeździł na nartach. Ważna była dla niego bardzo pogoda. Jak była ładna pogoda, on się doskonale czuł, szaruga, deszcz, deszcz ze śniegiem bardzo go przygnębiała. Był chyba bardzo dużym meteopatą i cały czas pisał do swojej żony, że dlaczego ciebie tutaj nie ma, piękna pogoda, poszlibyśmy na narty. Takie jeżdżenie w dobrym towarzystwie na nartach było dla Witkacego też bardzo ważne.

Listy Witkacego przeglądała Zofia Radwańska z Muzeum Tatrzańskiego.