Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Checkpoints w Tatrach: sprawdź detektor, ale najlepiej w grupie – radzi doświadczony ratownik TOPR

Doświadczeni wędrowcy poruszający się zimą po tatrzańskich szlakach wyposażeni są zawsze w tzw. lawinowe ABC, czyli sondę łopatę i detektor.

Checkpoints w Tatrach
fot. FB/Tatrzański Park Narodowy

Szacowany czas czytania: 04:35

Checkpoints w Tatrach

U wylotu niektórych szlaków na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego zamontowane są stacje kontroli umożliwiające sprawdzenie detektora. I tu ważna informacja.

Tomasz Wojciechowski: Z tym, że pamiętać też należy o tym, że checkpoint sprawdza tylko jedną z możliwości. Detektor, którym my się posługujemy, on nadaje i odbiera sygnały. Checkpoint sprawdza tylko, czy nasz detektor prawidłowo nadaje. Dlatego ważną rzeczą przy wychodzeniu w góry grupą jest robienie tak zwanego grup check-u, czyli sprawdzanie detektorów czy prawidłowo nadają i czy prawidłowo odbierają sygnał osoby zasypanej. Taki test grupowy jest czymś dalej idącym niż checkpoint.

Ale jeżeli idziemy w pojedynkę w góry i chcemy sprawdzić, czy nasz detektor prawidłowo wysyła sygnał, no to możemy skorzystać z checkpoint. Jeżeli się zapali zielona lampka znaczy się jest ok. Jeżeli się zapali inna lampka znaczy się nie możemy do tego urządzenia mieć w danym momencie zaufania. Może to być rozładowana bateria, może to być jakiś poważniejszy problem. Należy ten problem rozwiązać i dopiero wtedy korzystać z detektora.

Przypomina doświadczony ratownik TOPR Tomasz Wojciechowski i dodaje, że chociażby dlatego po górach warto poruszać się w towarzystwie.

Tomasz Wojciechowski: O to zawsze wszyscy apelują, żeby w te góry nie iść samotnie. No bo co z tego, że będziemy mieli ABC lawinowe, jeżeli nikt nie zobaczy nas i nie zgłosi na czas i nie rozpocznie wystarczająco szybko poszukiwań? Oczywiście odradzamy samotnych wędrówek. Natomiast jeżeli ktoś się na coś takiego już decyduje, to dobrze, żeby był w posiadaniu takiego plecaka wypornościowego, który w razie czego pomaga nam dłużej utrzymać się na powierzchni i powinien zapobiegać wciągnięciu pod masy śnieżne. Ale oczywiście ważna rzecz jest jeszcze taka, że posiadanie plecaka wypornościowego nie zwalnia z konieczności posiadania ABC lawinowego. Także trzeba mieć i jedno, i drugie. Ten plecak lawinowy do niedawna był luksusem, ponieważ był rzeczą bardzo drogą. W chwili obecnej troszeczkę te ceny zeszły w dół. Też może troszkę lepiej ludzie zarabiają, także tych plecaków jest więcej i z tego należy korzystać.

fot. FB/Tatrzański Park Narodowy

Zapytany, czy wciąż sprawdza się niegdyś tak polecany system wszywanych w zimowe ubrania płytek (Recco) powiedział, że jest przydatny, ale pod pewnymi warunkami.

Tomasz Wojciechowski: Turyści, którzy idą w góry mówią, że mają w butach, spodniach, w kurtkach pozszywane płytki Recco. Te płytki Recco oczywiście są przydatne, ale osoby zasypanej z płytką Recco już mogą szukać tylko służby profesjonalne. Nie jesteśmy w stanie przy pomocy Recco przeprowadzić czegoś, co nazywamy tą samopomocą koleżeńską. Do tego jest potrzebne ABC lawinowe, detektor, sonda, łopata i wprawne posługiwanie się tym sprzętem.

Dlatego właśnie wybierając się w zimowych warunkach w wyższe partie gór trzeba mieć przy sobie lawinowe ABC i wspomniane wcześniej wypracowanie przy jego użyciu właściwych odruchów.

Tomasz Wojciechowski: Ten pod śniegiem ma bardzo mało czasu, w związku z czym to wszystko musi odbyć się w sposób przemyślany, sprawny, bez straty czasu na zastanawianie się, na rozmienianie jak to urządzenie działa. Czy też przez popełniane błędy, powodowanie, że inni mają utrudnione poszukiwanie, bo na przykład ktoś sobie nie przełączył detektora na tryb poszukiwania w tej końcowej fazie i próbuje biegać po lawinisku, zakłócając wszystkim innym sygnał.

fot. FB/Tatrzański Park Narodowy

No i warto ćwiczyć m.in. w uruchomionym w minioną sobotę (17.01) przez TPN i TOPR Lawinowym Centrum Treningowym na Kalatówkach. Tu właśnie w każdy zimowy weekend w godzinach od 9. do 14 ratownik TOPR  pomoże doskonalić umiejętności posługiwania się lawinowym ABC.

Tomasz Wojciechowski: Turysta przychodzi, my informujemy. To nie jest szkolenie, to nie jest jakiś kurs. Na tym polu lawinowym turyści nie dowiedzą się, jakie miejsca są bezpieczne, jakie niebezpieczne, jak unikać tych formacji. Nie ma na to czasu przy tych zajęciach. To jest taka jakby rozszerzona instrukcja obsługi tego detektora.

Takich kursów jest organizowanych sporo, a o czym po ich ukończeniu trzeba pamiętać?

Tomasz Wojciechowski: Nawet jeżeli ten kurs trwał 3, 4, 5 dni, to po tym kursie nie jest się fachowcem. Turyści często mają takie mniemanie, że jak brali udział w kursie to oni już wiedzą wszystko. Natomiast doświadczeni turyści, doświadczeni taternicy, ratownicy twierdzą, że oni doświadczenie zdobywają latami, a nie podczas jednego trzydniowego kursu.

A wracając do stacji checkpoint  – wystarczy zbliżyć włączony detektor do tablicy kontrolnej, a urządzenie zweryfikuje poprawność sygnału poprzez zapalane światła – zwyczajowo czerwonego, gdy nie działa lub zielonego, gdy jest sprawny.

Jak informuje TPN – te stacje są kompatybilne ze wszystkimi dostępnymi na rynku detektorami, a umiejscowione są w Kuźnicach, na Hali Gąsienicowej, w rejonie Palenicy Białczańskiej, na Huciskach, w Kirach czy w Dolinie Pięciu Stawów.

Autor Joanna Koczyńska-Chmiel

REKLAMA