Góry i doliny po mojemu. Wędrówki Wojtka Szatkowskiego. Czas na Hyrlatą [WIDEO]
Czasem to miejsca zupełnie nieoczywiste, czasem takie, które doskonale znamy z przewodników. Zachwycają nas, zapierają dech w piersiach. I właśnie do takich miejsc poprowadzi nas Wojciech Szatkowski z Muzeum Tatrzańskiego. Zaprzyjaźniony kustosz prezentuje swój cykl w Radiu Alex: "Góry i doliny po mojemu. Wyprawy Wojciecha Szatkowskiego". Poznajcie góry z trochę innej strony. I tym razem wędrujemy po urokliwych, bieszczadzkich trasach.

Szacowany czas czytania: 02:53
Ruszamy w drogę. „Góry i doliny po mojemu”. Wyprawy Wojciecha Szatkowskiego
Hyrlata we mgłach…
Oj, czyj to kiń stojit’,
Szczo sywa grywońka?
Spodobałas’ meni, spodobałas’ meni,
Taja diwczynońka. (Dumka Bohuna)
Dzisiaj Radio Alex z Muzeum Tatrzańskim zapraszają państwa na wycieczkę narciarską na masyw Hyrlatej (1103 m) w Bieszczadach. Naszą bazą wypadową niech będzie Cisna. Przeznaczamy na tę wycieczkę cały dzień. Generalne odczucie? Wspaniałe, bukowe lasy, poprzetykane starymi jaworami. Pod naporem lekkiego wiatru te stare drzewa skrzypią, stękają, jakby gadają, a czasami zrzucą trochę śniegu za kaptur…

Przechodzimy za znakami zielonymi z miejscowości Żubracze niedaleko Cisnej, przez 9-kilometrowy grzbiet Hyrlatej, do wsi Roztoki Górne. Trasa ma ok. 1000 m przewyższenia, ok. 15 km, należy na nią przeznaczyć ok. 6 godzin, a nagrodą za mozolne wspinanie się na nartach lub pieszo na pierwszy szczyt tego masywu – Berdo (1041 m), będzie wspaniały zjazd z Hyrlatej jej stromą, o nachyleniu ok. 30 stopni, wschodnią, ścianą leśną do wsi Liszna. Jest długi i piękny. Potem powrót na grzbiet (uff… zaboli ale trzeba) i kontynuujemy wycieczkę przez kolejne szczyty: Rosochę (1085 m) i Pilnik, z finalnym zjazdem do Roztok. Drugie generalne uczucie? Dzicz. Nigdzie w górach nie słyszałem takiej ciszy, wspaniałej, uspokojającej i wszechwładnej, jak tam. Tylko my, przestrzeń do przejścia i ślady zwierząt. Do tego torowanie – zakładanie pierwszego śladu na stoku to przywilej, ale i wysiłek.
Pozwolę sobie na trochę prywaty. Wrócę do pierwszego mojego przejścia na nartach masywem Hyrlatej, 26 stycznia 2016 roku, z Tomaszem Hartmanem z Nadleśnictwa Cisna. Było wspaniałe, mimo braku widoków, bo była gęsta jak mleko mgła otulała swoim woalem szczyt leśnej góry. Jednak znakomite towarzystwo Tomka, nasz dobry humor i dobry nastrój, towarzyszyły nam do końca dnia. Dzieliliśmy się kromką z serem na pół pod szczytem Rosochy. Piliśmy gorącą herbatę na Hyrlatej, mijaliśmy pokręcone buki i cieszyliśmy się nartami. Znaleźliśmy ślady rysia. Tomek już odszedł, ale odczuwam głęboką wdzięczność za jego obecność w moim życiu… Tak więc śladami skromnego kustosza idźcie na nartach lub pieszo na Hyrlatą. Piękna to góra, warta by ją raz odwiedzić… a potem już tylko się wraca i wraca. Wycieczka średnio trudna.
Posłuchajcie Wojciecha Szatkowskiego:
Zobaczcie, jaką trasę wybrał Wojciech Szatkowski:

Zobaczcie zdjęcia z wyprawy:
Archiwalne audycje Maćka Pałahickiego „Niedzielne Posiady” znajdziesz TUTAJ
Nasz współpracownik Wojciech Szatkowski jest pracownikiem Muzeum Tatrzańskiego im. Dra Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem. Jest kustoszem muzeum, odpowiada między innymi za edukację, jest przewodnikiem po Muzeum, organizuje wystawy i wydarzenia, prowadzi badania naukowe na temat eksploracji Tatr i narciarstwa oraz pisze książki i artykuły. Jest też przewodnikiem tatrzańskim III klasy i jego pasją są góry. W naszej audycji porusza kwestie związane z wędrówkami górskimi, łączy je z historią i kulturą omawianych regionów. Łączy pracę w Muzeum z górami, lubi różnorodność górskich światów, stąd w audycji pojawiają się wątki tatrzańskie, ale i bieszczadzkie, beskidzkie, sudeckie, i inne ciekawostki z gór całej Polski i nie tylko.










