Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Grzegorz Watycha: Polityka prorodzinna częścią strategii Miasta Nowy Targ

NOWY TARG: Kryzys demograficzny nie omija stolicy Podhala. Jeszcze w 2006 roku Nowotarżan było 33 550, dwadzieścia lat później prawie o 3 tysiące mniej. Od początku roku jednym z głównych tematów przywoływanych na sesjach rady miasta jest potrzeba podjęcia starań na rzecz wypracowania miejskiej polityki prorodzinnej. O najważniejszych krokach jakie podejmowano w tym temacie i perspektywie na przyszłość Radio Alex rozmawiało z Grzegorzem Watychą, burmistrzem Miasta Nowy Targ.

Nowy targ
fot. Pixabay

Szacowany czas czytania: 08:59

Rozmowa z burmistrzem Miasta Nowy Targ o lokalnej polityce prorodzinnej

Michał Palluth (Radio Alex): Nowy Targ się wyludnia Panie Burmistrzu – liczby w tym temacie nie kłamią. Z roku na rok nowotarżan jest coraz mniej, a przez luźne podejście do meldunku oraz odpływ młodych ludzi do dużych ośrodków akademickich, może okazać się, że jest nas jeszcze mniej niż wskazują statystyki zgonów i narodzin.

Grzegorz Watycha: To nie jest tylko problem Nowego Targu, ale całego kraju. I praktycznie dzisiaj ranking układa się tak – „które miasta się wyludniają szybciej, a które wolniej?”. Poza aglomeracjami największymi. I tutaj rozwiązania takiego kompleksowego i nowatorskiego nie ma. Jedyne co możemy zrobić, to myśleć jak spowalniać ten proces i wybić się na jakąś taką jednostkę, która przynajmniej przeciwdziała temu procesowi, spowalnia ten trend.

Nowy Targ
Grzegorz Watycha – burmistrz Miasta Nowy Targ / fot. www.nowytarg.pl

MP: Na sesjach rady miasta padały już głosy, że być może potrzebne byłoby wypracowanie osobnego dokumentu – strategii miejskiej polityki prorodzinnej. Ta miałaby poruszać szereg zagadnień – od promocji i marketingu po likwidację barier architektonicznych dla osób poruszających się, np. z wózkami dziecięcymi.

Grzegorz Watycha: Aktualnie jesteśmy w ogóle w trakcie przygotowywania strategii rozwoju miasta i były pierwsze warsztaty – w perspektywie do roku 2040. I taka strategia tej polityki prorodzinnej, czy jak ją tutaj nazwać, mogłaby być takim jakby elementem, czy jakimś tam wkładem do tej strategii rozwoju miasta jako istotny dział, takiego jakby zapatrywania, promocji rodziny, promocji dzietności przez miasto, przyciągania nowych mieszkańców i zatrzymywania tych, którzy już tutaj są.

MP: Czyli rozumiem, że nie jest Pan temu pomysłowi przeciwny, ale jest Pan zwolennikiem tego by nie mnożyć dokumentów i wszystko zawrzeć w jednej, spójnej i kompleksowej strategii rozwoju miasta?

Grzegorz Watycha: Tak, bo to wynika, bo to jest jakby jednym z naszych celów, żeby Nowy Targ się rozwijał, czyli żeby w Nowym Targu nie ubywało ludzi, ale żeby najlepiej przybywało, chociaż wiemy, że to jest bardzo dzisiaj trudne, bo problem jest ogólnopolski, jeżeli nie powiedzieć europejski. Natomiast trzeba na pewno na to zwracać uwagę i wspólnie pracować, bo to jest to, że to musi być jakaś wspólna praca miasta i innych też jakby jednostek, żeby po prostu temu trendowi przeciwdziałać. Bo decyzja jest, że tak powiem, w rękach, w głowach młodych ludzi. No i teraz jak dotrzeć do nich? Żeby właśnie decydowali się, żeby podejmowali decyzję – nie życia w pojedynkę, nie życia w związkach, bez posiadania potomstwa, ale żeby właśnie te rodziny zakładali. I z decyzją o tym, że chcą mieć, wychowywać dzieci.

Nowy Targ
Miasteczko Komunikacyjne w Nowym Targu – przykład infrastrukturalnego wkładu w politykę prorodzinną / fot. Radio Alex

MP: Kilka miesięcy temu w mieście rozgorzała dyskusja o „nowotarskim becikowym”. Radni postanowili wtedy zwrócić ten pomysł do dalszych prac komisji – m. in. wskazując, że dalszymi transferami pieniężnymi demografii w mieście i kraju nie poprawimy. Jak rozumiem – celem tej uchwały nie było jednak nagłe zwiększenie liczby urodzeń, ale stworzenie w ofercie miasta czegoś co dodatkowo mogłoby zachęcać pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków do powrotu z dużych ośrodków akademickich i osiedlenie się właśnie tutaj? Czyli może nie naprawa, ale spowolnienie negatywnych trendów – dobrze myślę?

Grzegorz Watycha: Celem tego świadczenia jednorazowego becikowego, z którym wyszedłem jakiś czas temu, była forma pewnej takiej jakby wyprawki. Tylko, że nie rzeczowej, ale finansowej. Dla młodych nowotarżan, czy dla rodziców, którzy zdecydują się i tutaj mieszkają w Nowym Targu i urodzi im się dziecko. Jakiś czas temu zastanawiałem się i chciałem taką jakby wyprawkę przygotować. Wyprawkę rzeczową, czyli to miały być ubranka, czy powiedzmy zabawki, czy elementy z logo, z logo miasta, tak żeby budować taki pozytywny wizerunek miasta u młodych rodziców, którym urodzi się tutaj dziecko. Ale po dyskusjach, rozmowach z panią dyrektor naszego Ośrodka Pomocy Społecznej, doszliśmy do przekonania, że najlepszym rozwiązaniem zamiast takiej wyprawki rzeczowej, ponieważ no, można nie trafić w gusta. Jednym się spodoba, innym się może taka wyprawka niezbyt podobać, że najlepiej zostawić decyzję samym rodzicom i zamiast wyprawki rzeczowej przekazać pieniądze. Na dzisiaj mogliśmy sobie pozwolić na taką kwotę 1500 złotych. Biorąc pod uwagę skutki dla budżetu to zaproponowałem 1500, ale żeby taka wyprawka była w pieniądzu i żeby każdy rodzic zdecydował na co przeznaczy te środki.

Nowy Targ
Miejska wyprawka dla dziecka – taka funkcjonuje, np. w Krakowie / fot. www.krakow.pl

MP: W temacie becikowego część radnych stała na stanowisku, że raporty opracowane po wprowadzeniu programu „500+” jasno wskazywały, że transfery finansowe nie mają szans poprawić wyników demograficznych jeśli równolegle państwo nie podniesie jakości usług publicznych – edukacji, służby zdrowia itp. W związku z tym zaproponowali, że być może lepszym spożytkowaniem pieniędzy zarezerwowanych w budżecie na wypłatę becikowego byłoby włożenie ich w poprawę infrastruktury świetlic szkolnych, czy wydłużenie godzin funkcjonowania takich instytucji – tak by lepiej dopasować je do realiów podhalańskiej gospodarki. Uchwała kierunkowa w tej sprawie, po długich dyskusjach, została wycofana głosem większości rady miasta.

Grzegorz Watycha: Sam tekst uchwały już zawierał szczegółowe rozwiązania, więc forma była nieodpowiednia do przepisu, który mówi o kierunkach działania burmistrza. Ale pomijając te niuanse prawne, zabrakło dyskusji i nawet wiedzy na temat tego, jak funkcjonują dzisiaj przedszkola i świetlice w naszych szkołach. Świetlice w miejskich szkołach pracują od godziny 7:00, w innych 7:10 bądź 7:30 do godziny 16.00. W świetlicach, biorąc na przykład największą naszą szkołę, do której uczęszcza około 800 dzieci, czyli w Szkole Podstawowej nr 11, świetlica jest od 7:10 do 16:00. Do świetlicy zapisanych jest ponad 220 dzieci i praktycznie każde zapisane dziecko zostaje przyjęte. We wrześniu, kiedy rodzice zapisują dzieci, jest weryfikacja przede wszystkim pod kątem, czy rodzice obydwoje pracują tak, że nie mogą odebrać tego dziecka wcześniej i jeżeli jest potwierdzenie, że są rodzicami pracującymi, czy w przypadku samotnego wychowywania, że rodzic sam pracuje, nie ma kto dziecka odebrać, dziecko jest przyjmowane. Jeżeli chętnych jest więcej aniżeli miejsc utworzonych miejsc na początku roku szkolnego, wówczas dyrektor występuje do nas o zgodę na zwiększenie liczby godzin dla nauczycieli, czyli żeby dać dodatkowe godziny bądź zatrudnić nowego nauczyciela i zwyczajowo nie spotyka się z odmową, tylko te godziny są zwiększane.

MP: W tym kontekście pojawiał się jeszcze pomysł poprawy funkcjonowania przedszkoli – tak by oferowały opiekę pedagogiczną przez cały rok, również w wakacje. W realiach podhalańskiej gospodarki, opartej o turystykę, to mógłby być dobry krok – dla rodziców pracujących w tym segmencie usług lipiec i sierpień to najbardziej pracowite miesiące.

Grzegorz Watycha: Jeżeli chodzi o miejskie przedszkola – już jakiś czas temu staraliśmy się jakby zoptymalizować te przerwy wakacyjne, tak, ażeby umożliwić odebranie urlopów przez wszystkich pracowników przedszkola w okresie wakacyjnym i również przeprowadzenie niezbędnych prac remontowych, naprawczych, prania, dezynfekcji sprzętu, zabawek, którymi dzieci na co dzień się bawią i przerwa w każdym przedszkolu wynosi jeden miesiąc – na zakładkę. Mamy dwa przedszkola, Przedszkole nr 2 na Kowańcu i Przedszkole nr 4 na os. Bór. Jedno jest czynne w sierpniu, drugie w lipcu, także dzieci ewentualnie muszą po prostu zmienić przedszkole. Jeżeli chodzą na Kowaniec, no to wtedy na ten miesiąc mogą być jakby tutaj przyjęte do przedszkola na osiedlu Bór. I taka jakby niedogodność dla rodzica może wystąpić. Ale ten miesiąc przerwy każde z przedszkoli musi mieć. Natomiast w tym czasie czynne jest drugie miejskie przedszkole.

Wsparcie dla rodzin w Nowym Targu: Co zamiast becikowego?

MP: Poszerzmy teraz trochę perspektywę – w skali kraju od wielu lat powoli zaczyna się mówić o potrzebie budowania mieszkań na tani wynajem przez państwo. To miałoby zlikwidować patologie występujące na rynku prywatnym i poprzez zwiększenie podaży, obniżyć cenę wykupu i wynajmu mieszkań. Wydaje się, że brak własnego „gniazda” może być główną przyczyną, dla której współcześnie młodzi ostrożnie podchodzą do tematu zakładania rodziny. Czy nowotarski samorząd, oczywiście po uzyskaniu dofinansowania z programów na poziomie rządowym, byłby chętny przeprowadzić szereg inwestycji w budowę mieszkań komunalnych?

Grzegorz Watycha: Chciałbym budować takie mieszkania na wynajem, tak jak udało nam się wybudować przy znacznym wsparciu z funduszu mieszkaniowego, z budżetu państwa – ten blok przy ulicy Sikorskiego z naszą spółką ZGM’em. Na pewno byłby w budowie taki następny blok, tylko że nie mamy działki. Tereny, które mamy w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, przeznaczone na budownictwo wielorodzinne, są terenami prywatnymi i skupowanie tych terenów przez miasto jest praktycznie niemożliwe ze względu na wywindowaną cenę metra kwadratowego gruntu. I nasz problem polega na tym, że nie możemy przepłacać, licytować się z prywatnymi deweloperami i skupować takiej ziemi, bo te ceny dzisiaj są powyżej wyceny biegłego rzeczoznawcy, która dla nas jest jakimś wyznacznikiem racjonalnego gospodarowania pieniędzmi publicznymi. Samo miasto nie posiada takich terenów, bo kiedyś jak były te tereny na Równi Szaflarskiej to zostały one już jakby skonsumowane, bo miasto przekazało deweloperowi w zamian za mieszkania – i tych mieszkań dostaliśmy wtedy kiladziesiąt. Nie prowadzono polityki kupowania takich mieszkań i samodzielnego budowania budynków komunalnych. My mamy tereny, oprócz zielonych i jakiś tam powiedzmy zagospodarowanych już, to jedynie dysponujemy nieruchomościami, które są w terenach przemysłowych, w dzierżawie, pod biznes, a nie mamy terenów typowo pod budownictwo mieszkaniowe. I to jest dzisiaj kluczowy problem, żeby na mapie miasta i w zgodzie z przepisami ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym wyznaczyć takie tereny pod kolejne bloki, które mogłyby powstać właśnie na wynajem.

MP: Dziękuję za rozmowę.

Nowy Targ
Oddany do użytku w tym roku budynek komunalny / fot. Radio Alex
autor: Michał Palluth

REKLAMA