Kolejka na Kasprowy Wierch ma 89 lat. Posłuchajcie co mówią turyści
Pierwszy wagonik wwiózł turystów na Kasprowy Wierch 15 marca w 1936 roku, a budowa kolejki rozpoczęła się zaledwie 7 miesięcy wcześniej i przebiegała w rekordowym tempie. Kolejka na Kasprowy Wierch ma 89 lat.

Szacowany czas czytania: 02:23
Kolejka na Kasprowy Wierch była trzecią w Europie, a zarazem najdłuższą kolejkę linową. Była postrzegana jako symbol rozwoju polskiej turystyki i subkultury narciarskiej. Nawet w takie dni, jak w ten weekend, kiedy widoczność nie jest najlepsza i pada śnieg, są chętni na podróż, zawieszonym na linach wagonikiem. Posłuchajcie co mówili naszej reporterce:
Z turystami rozmawiała Beata Denis- Jastrzębska.
Kolejka na Kasprowy Wierch. Historia
15 marca 1936 roku po siedmiu miesiącach od rozpoczęcia budowy kolejki na Kasprowy Wierch, pierwszy wagonik wwiózł turystów na szczyt. Budowę kolejki rozpoczęto w sierpniu 1935 roku. Jej przebieg miał rekordowe tempo. W trudnym terenie, bez pomocy komputerów i nowoczesnego sprzętu wybudowano cud ówczesnej techniki – trzecią w Europie, a zarazem najdłuższą kolejkę linową.
Podróżowali nią polscy prezydenci, Jan Paweł II i pierwszy polski astronauta .Przeciwko wprowadzeniu infrastruktury narciarskiej w Tatry byli ówcześni ekolodzy, między innymi Państwowa Rada Ochrony Przyrody i prawie sto innych organizacji. Nie bez znaczenia był fakt, że orędownikiem powstania kolejki był ówczesny wiceminister transportu Aleksander Bobkowski, miłośnik narciarstwa, a prywatnie zięć prezydenta Mościckiego.

Lata mijały i kolejka traciła na swej nowoczesności. Wysłużyły się przewożące miliony turystów wagoniki. O modernizację wołały podpory i kapiące od oleju liny. O remont dopominali się narciarze, a także samorządowcy, którzy widzieli w nim możliwość dalszego rozwoju narciarstwa i turystyki. Przeciwni byli, tak jak w czasach jej powstania ekolodzy. Tak jak i wtedy decyzję o przebudowie wydał zapalony narciarz premier Kazimierz Marcinkiewicz. Choć zmieniły się czasy, to nie zmieniły się trudne górskie warunki. Tak jak siedemdziesiąt lat wcześniej do Myślenickich Turni wyruszył transport kołowy. Przewoził sprzęt i liny. Używano również starych wagoników. Jednak mogły być pomocne tylko do pewnego momentu. Dodatkową trudnością były szczególne ograniczenia budowlane. Nowe konstrukcje, które musiały zmieścić się w ramach istniejących już podpór transportował helikopter. Obsługiwali go po mistrzowsku wyszkoleni piloci.

Budynki stacji początkowej, przesiadkowej i górnej można było wyremontować tylko wewnątrz. Opracowano specjalny peron, który obsługiwać miał jeden, ale za to o wiele większy wagonik. Prace nadzorowała firma ze Szwajcarii. Mimo użycia najnowszych technologii i wykwalifikowanych pracowników, remont trwał nieco dłużej niż budowa kolejki. Kosztował 60 milionów złotych. 18 stycznia 2008 roku otwarcia odmłodzonej, pierwszej damy Kasprowego dokonał uroczyście prezydent Lech Kaczyński.
Czytaj także: