Mandaty za parkowanie w rejonie Kuźnic. Ostatnio Straż Miejska miała tam sporo pracy

Szacowany czas czytania: 02:04
Mandaty za parkowanie w rejonie Kuźnic
Zakopane zmaga się z brakiem miejsc parkingowych. Na dodatek kierowcy – szczególnie przyjezdni albo lekceważą znaki zakazu zatrzymywania się i postoju, albo nie zwracają na nie uwagi wpatrzeni w elektroniczne systemy nawigacji. Tymczasem gps potrafi sprowadzić na manowce – pokazując nieaktualne od lat przejazdy czy miejsca postojowe:
Marek Trzaskoś: W Zakopanem mamy trzy takie miejsca, to jest Gubałówka, to jest deptak pod nazwą Krupówki i wjazd do Kuźnic. Ten znak jest najbardziej bolesny, bo maksymalna kara za ten znak w tej chwili to jest 500 złotych lub skierowanie wniosku do sądu, oczywiście jest jeszcze pewna gimnastyka, która może z tego znaku nieco więcej wyciągnąć. Natomiast to, co jest najbardziej dotkliwe, to ilość punktów, bo 6 punktów z tytułu tego niezastosowania się do znaku drogowego jest dotkliwą karą.
Obowiązuje też nowa organizacja ruchu w rejonie Kuźnic. Ostatnio Straż Miejska miała tam sporo pracy, upominając i wlepiając mandaty:
Marek Trzaskoś: Oprócz tego mamy tam do czynienia ze znakiem tzw. strefy zamieszkania, ona jest znakiem, który ogranicza możliwość postoju czy zatrzymywania się w dowolnym miejscu, ona mówi o tym, że możemy zatrzymać się w miejscu tylko wyznaczonym. W związku z powyższym, jeśli spotkamy taką osobę, która parkuje i wjechała tam bez pozwolenia, no to ilość tych punktów oraz kwoty, które są przyporządkowane za każdy z tych wykroczeń, sumuje się i na końcu może wyjść ładna sumka.
Jak mówi komendant Straży Miejskiej w Zakopanem Marek Trzaskoś – rekordzista zapłacił 1 200 zł:
Marek Trzaskoś: Oprócz tego, że wjechał na zakazie, to jeszcze stanął na miejscu dedykowanym dla osób niepełnosprawnych, to był cudzoziemiec, ale też nie dyskutował. Poszedł do bankomatu, wypłacił i rozstaliśmy się. To się nie opłaca, lepiej skorzystać z komunikacji regularnej, która bardzo systematycznie się porusza i w dużej ilości, są też dorożki, które też z miłą chęcią turystów zawiozą czy też odwiozą z powrotem. Także myślę, że warto korzystać z tańszej, skuteczniejszej lokomocji, niż po prostu później borykać się z przepisami prawa o ruchu drogowym.
Z komendantem zakopiańskiej Straży Miejskiej rozmawiał Maciej Pałahicki.
Czytaj także: