Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Mija 13 lat od zdobycia Broad Peak. Jutro, 6 marca mija 13 lat od śmierci Macieja Berbeki i Tomasza Kowalskiego

5 marca 2013 roku po raz pierwszy w historii cztery osoby stanęły zimą na ośmiotysięczniku. Na niezdobyty o tej porze roku szczyt Broad Peak wspięli się kolejno (godz.17-18)  Adam Bielecki, Artur Małek, Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. Niestety ten sukces połączony jest z tragedią - dzień później podczas zejścia zginęli Berbeka i Kowalski.

Broad Peak
Maciej Berbeka FOT. wiktorowki.dominikanie.pL

Szacowany czas czytania: 04:54

Broad Peak – Maciej Berbeka – Tomasz Kowalski

Ostatnia łączność z nimi była nawiązana o 6.30 rano 6 marca (2.30 w Polsce). Kowalski powiedział wtedy, że  ma trudności z zapięciem raka i że widzi Berbekę.

Tego dnia po godzinie 17 czasu polskiego Bielecki  dotarł do bazy (4950 m), natomiast Małek z Pakistańczykiem Karimem Hayyatą rozpoczął schodzenie z obozu czwartego z wysokości 7200 m. Wcześniej ich zadaniem było wypatrywanie zaginionych kolegów.

Pogoda była dobra, ale temperatura na wysokości 8000 m w nocy wynosiła ok. minus 35 stopni. Ekipa przez wiele godzin z nadzieją czekała w obozie, ale obaj himalaiści do kolegów nie dołączyli.

10 dni później symbolicznie (16.03.2013)  pożegnano – w Zakopanem Macieja, a w Dąbrowie Górniczej Tomasza.

U nas po nabożeństwie na Krzeptówkach wszyscy udali się do Teatru „Witkacego”, żeby, jak powiedział wtedy dyrektor Andrzej Dziuk, „spędzić wspólnie te smutne chwile oraz pobyć myślą i sercem z naszym przyjacielem Maćkiem i jego bliskimi”.

Tego samego dnia w kościele pw. Najświętszej Rodziny ponownie zebrali się ludzie gór, aby pożegnać obu alpinistów. O godzinie 22. w wielu oknach na całym Podhalu zapłonęły symboliczne świece.

W czerwcu 2013 roku na Broad Peak udała się wyprawa pod kierunkiem młodszego brata Macieja Berbeki, Jacka, ale to dopiero w lipcu austriacko-niemiecka wyprawa zlokalizowała ciało Kowalskiego, w połowie tego samego miesiąca go pochowano. Macieja nie odnaleziono

5 marca 2013 roku po raz pierwszy w historii cztery osoby stanęły zimą na ośmiotysięczniku. Na niezdobyty o tej porze roku szczyt Broad Peak wspięli się kolejno (godz.17-18)  Adam Bielecki, Artur Małek, Maciej Berbeka i Tomasz Kowalski. Niestety ten sukces połączony jest z tragedią – dzień później podczas zejścia zginęli Berbeka i Kowalski.

Ostatnia łączność z nimi była nawiązana o 6.30 rano 6 marca (2.30 w Polsce). Kowalski powiedział wtedy, że  ma trudności z zapięciem raka i że widzi Berbekę. Kowalski zgłosił kierującemu wyprawą Krzysztofowi Wielickiemu trudności z oddychaniem i ogólne osłabienie, miał też zażyć lekarstwa według instrukcji. W czasie schodzenia z przedwierzchołka Rocky Summit zaliczył mały upadek, w efekcie którego wypiął mu się rak.

Tego dnia po godzinie 17 czasu polskiego Bielecki  dotarł do bazy (4950 m), natomiast Małek z Pakistańczykiem Karimem Hayyatą rozpoczął schodzenie z obozu czwartego z wysokości 7200 m. Wcześniej ich zadaniem było wypatrywanie zaginionych kolegów.

Pogoda była dobra, ale 5 i 6 marca 2013 roku temperatura na wysokości 8000 m w nocy wynosiła ok. minus 35 stopni Celsjusza. Ekipa z nadzieją czekała, ale obaj himalaiści do kolegów w bazie nie dołączyli.

10 dni później symbolicznie (16’03’13)  pożegnano – w Zakopanem Macieja Berbekę, a w Dąbrowie Górniczej Tomasza Kowalskiego.

„Eucharystia czyli dziękczynienie – i właśnie dziś tutaj chcemy podziękować Bogu za życie Maćka i za to, że dane nam było spotkać go na swojej drodze” – mówił wtedy w kazaniu zdobywca Gasherbrum II w Karakorum (8035 m) ksiądz Zbigniew Ziemniewicz dodając, że wielokrotnie się z nim wspinał.

Po nabożeństwie wszyscy udali się do Teatru „Witkacego”, żeby, jak powiedział dyrektor tego teatru Andrzej Dziuk, „spędzić wspólnie te smutne chwile oraz pobyć myślą i sercem z naszym przyjacielem Maćkiem oraz jego bliskimi”.

Tego samego dnia wieczorem w kościele pw. Najświętszej Rodziny ponownie zebrali się ludzie gór, aby pożegnać obu alpinistów. O godzinie 22. w wielu oknach nie tylko w Zakopanem ale i na całym Podhalu zapłonęły symboliczne świece.

W czerwcu 2013 roku na Broad Peak udała się wyprawa pod kierunkiem młodszego brata Macieja Berbeki, Jacka. Celem było aby obie rodziny mogły dotrzeć do miejsca, gdzie zostaną przez nas pochowani. Na wyprawę wyruszyli tez wtedy alpiniści mieszkający w Tychach Jacek Jawień, ratownik Grupy Beskidzkiej GOPR oraz gdańszczanin Krzysztof Tarasewicz. Towarzyszył im Jacek Hugo-Bader, dziennikarz i reportażysta,

Dopiero na początku lipca austriacko-niemiecka wyprawa zlokalizowała ciało Kowalskiego, w połowie tego samego miesiąca ciało alpinisty pochowano. Macieja nie odnaleziono, a Jacek Berbeka powiedział wtedy m.in: „Na 90 procent jestem przekonany, że w szczelinie poniżej przełęczy, na wysokości około 7800 m. Uważam to miejsce za najlepsze z możliwych w tym obszarze. Niech tam zostanie na zawsze”  i dodał też, że nie zamierza organizować kolejnej wyprawy po ciało brata, a tę uważa za zakończoną.

Maciej Berbeka urodził się 17 października 1954 w Zakopanem. Syn taternika, alpinisty, przewodnika i ratownika górskiego Krzysztofa Berbeki (1930-64). Był absolwentem Państwowego Liceum Technik Plastycznych imienia Antoniego Kenara w Zakopanem oraz ASP w Krakowie. Od 1969 roku zaczął uprawiać taternictwo. Był członkiem a następnie prezesem (1982-86) Zakopiańskiego Klubu Wysokogórskiego, członkiem i wiceprezesem zarządu Polskiego Związku Alpinizmu, przewodnikiem tatrzańskim i międzynarodowym.

Od 1979 roku był ratownikiem TOPR. W tym samym roku wziął udział w swojej pierwszej wyprawie w Himalaje, podczas której Ryszard Gajewski i Maciej Pawlikowski dokonali pierwszego wejścia na Ngadi Chuli (inaczej Peak 29. – 7871 m).

Berbeka zdobył pięć ośmiotysięczników, w tym trzy po raz pierwszy zimą. W Himalajach: 23 maja 1981 roku podczas wyprawy kierowanej przez Ryszarda Szafirskiego, wraz z Bogusławem Probulskim wszedł nową drogą na południowej ścianie na Annapurnę (8091 m), 12 stycznia 1984r. na Manaslu (8156 m) z Ryszardem Gajewskim, 12 lutego 1985 r. Cho Oyu (8201 m) z Maciejem Pawlikowskim, 9 października 1993 r. Jako pierwszy Polak wszedł na Mont Everest od strony północnej, tybetańskiej strony.

Podczas wyprawy w Karakorum, której celem było zdobycie K2 (8611 m), 6 marca 1988 roku podjął samotną próbę zdobycia Broad Peak (8051 m), dokonując pierwszego zimowego wejścia na przedwierzchołek Rocky Summit (8028 m).

Andrzej Bargiel pierwszym człowiekiem w historii, który wspiął się i zjechał na nartach z Mount Everest. Bez wspomagania tlenem!

Autor Joanna Koczyńska-Chmiel

REKLAMA