Morskie Oko. Turyści nadal będą wożeni fasiągami na całej trasie. Elektrycznych busów jest zbyt mało
W przyszłym - 2026 roku - turyści wybierający się do Morskiego Oka, tylko do Wodogrzmotów Mickiewicza mieli być dowożeni fasiągami. Dalej ich podróż miała się odbywać elektrycznymi busami. Tak jednak nie będzie, bo pojazdów na prąd jest zbyt mało.

Szacowany czas czytania: 01:51
Morskie Oko. Fasiągi zostają na całej trasie. Elektrycznych busów nie jest wystarczająco dużo
Zgodnie z zawartym na początku obecnego roku, porozumieniem – zostało ono podpisane w lutym – początek kolejnego – czyli 2026 – roku, miał przynieść zmiany jeśli chodzi o transport nad Morskie Oko.
W porozumieniu zapisano, iż turyści, fasiągami mieli docierać do Wodogrzmotów Mickiewicza. Dalej, zainteresowani dojazdem do Morskiego Oka, mieli mieć do dyspozycji elektryczne busy.
Ustalenia najprawdopodobniej nie wejdą jednak w życie, bo pojazdów zasilanych prądem okazuje się być zbyt mało. Są one cztery, podczas gdy, potrzeba ich cztery razy więcej – czyli 16.
Stanowisko w sprawie zajęło Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ), a więc jeden sygnatariuszy lutowego porozumienia. Treść stanowiska została przekazana PAP.
Wynika z niego, iż resort ma być w trakcie prac nad programem priorytetowym dla Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), w którym to ma być program zakładający zakup pojazdów zeroemisyjnych na potrzeby ruchu turystycznego w parkach narodowych.
Tymczasem, fiakrzy wskazują, iż przejazd fasiągiem nad Morskie Oko cieszy się niesłabnąca popularnością.
Jak pokazał ostatni sezon wakacyjny, turyści chcą i bardzo chętnie korzystają z usług fiakrów
– mówi cytowany przez PAP, Andrzej Mąka, szef wozaków z Morskiego Oka, dodając, iż fiakrzy planują podpisanie z Tatrzańskim Parkiem Narodowym aneksu do umowy, aby dalej obsługiwać trasę nad Morskie Oko w kolejnych miesiącach 2026 roku.
Trasa do Morskiego Oka obsługiwana jest w sumie przez ponad 300 koni. Mają one być pod stałą kontrolą lekarzy weterynarii. Od kilkunastu lat konie wożące turystów nad Morskie Oko bada dr Marek Tischner.
I jak wynika z jego badań – w tym czasie, żaden koń nie padł z powodu przeciążenia wozów. Upadki koni miały się zdarzać incydentalnie i być spowodowane np. potknięciami.
Trzy natomiast odnotowane przypadki padnięcia koni wynikały z nagłych zachorowań zwierząt – pęknięcia aorty i kolki żołądkowej. W jednym przypadku, zwierzę padło, bo zostało spłoszone przez nisko lecący śmigłowiec TOPR.