Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Niedźwiedzie w Tatrach bardzo aktywne. Coraz częściej zaglądają do podtatrzańskich miejscowości

Niedźwiedzie intensywnie żerując przed zimą coraz częściej zaglądają do podtatrzańskich miejscowości. W ostatnich dniach np. pojedyncze osobniki, ale i także matka z młodym pokazały się w Kuźnicach.

Karpaccy Strażnicy Przyrody
zdjęcie ilustracyjne / fot. Pixabay

Szacowany czas czytania: 04:13

Niedźwiedzie w Tatrach wchodzą do miast i wsi

Tomasz Zwijacz-Kozica z Tatrzańskiego Parku Narodowego mówi, że od wielu lat to człowiek zwabia tego największego karpackiego drapieżnika do swoich siedzib. I co gorsza – już niemal przez cały rok (od wyjścia z gawry wczesną wiosną po sen zimowy):

Tomasz Zwijacz-Kozica: Nawet jak borówek jest dużo, a w tym roku było ich mało, to  niedźwiedzie oczywiście w borówkach też siedzą, ale raz na jakiś czas do Zakopanego wpadną, kompostowniki odwiedzą czy też po okolicznych wsiach, gdzie po potokach pełno padliny zutylizowanej w sposób nienależyty leży i na tym sobie żerują. Niektóre są monitorowane, z tym, że niestety w tej chwili tylko jedna niedźwiedzica jest monitorowana, a mamy ich tutaj sporo. Ostatnie liczenie, które było w roku 2023 przeprowadzone genetyczne, wykazało 64 unikalne genotypy, czyli w roku 2023 co najmniej 64 sztuki przez teren Tatrzańskiego Parku się przemieszczały. Ile z nich tutaj dłużej zabawiała? Trudno powiedzieć. Niemniej jednak był to wyraźny wzrost.

Zapytany ile w tym momencie mamy niedźwiedzi w Tatrach nasz rozmówca powiedział, że trudno to stwierdzić, bo duży wpływ na jego populację mają np. decyzje naszych południowych sąsiadów:

Tomasz Zwijacz-Kozica: Obawiam się, że to, co się dzieje na Słowacji, czyli te odstrzały, ma duży wpływ na stan populacji po naszej stronie, bo jednak sporo tych niedźwiedzi przechodzi na stronę słowacką. Mieliśmy monitorowanego takiego osobnika, a właściwie dwa w tym roku na wiosnę dwie obroże założyliśmy i dwa samce – jeden młody, drugi trochę starszy poszły sobie na przełomie czerwca-lipca, niemal w tym samym czasie poszły na Słowację. Jeden poszedł w okolice Liptowskiej Kokawy, tam przez chwilę był, w kukurydzy siedział, żerował sobie na tych polach w okolicach Kokowy, ale niestety zgubił obrożę. Obrożę odzyskaliśmy, co się z nim dzisiaj dzieje – nie wiem, ale być może już nie żyje, bo tam bardzo intensywnie, właśnie w okolicach Pribyliny i Kokawy są niedźwiedzie odstrzeliwane. Nawet w ostatnim numerze słowackich Tatr – gazetki Parkowej można sobie poczytać ile tam niedźwiedzi właśnie w okolicy odstrzelono, łącznie z tym, że wojsko tam działa… A jak odstrzelą, to dają do restauracji kilo niedźwiedziny kosztuje 16 euro kosztuje, można sobie śmiało tam jechać i jak ktoś ma ochotę zjeść niedźwiedzia, to na Słowację zapraszamy. Oczywiście ja to mówię ironicznie, ja nie pochwalam tak dużej nagonki na niedźwiedzie, jest mi z tego powodu przykro.

Jakie są działania TPN, gdy niedźwiedź pojawia się w rejonie siedzib człowieka? Nasz rozmówca powiedział, że przepisy pozwalają na interwencje tylko w granicach parku.

Tomasz Zwijacz-Kozica: W Kuźnicach, na terenie parku – park może działać i czasem rzeczywiście podejmowane są różne działania odstraszające, ale tak jak mówię, nie zawsze jest to od razu broń gładkolufowa, co się też zdarza. Najczęściej jest to pojawienie się samochodu parkowego powoduje, że te niedźwiedzie uciekają. One już nauczone są z daleka, że „parkowcy” są groźni.

Tomasz Zwijacz – Kozica przypomniał jak zachować się podczas spotkania z drapieżcą:

Tomasz Zwijacz-Kozica: To wszystko zależy, prostej recepty nie ma. Przede wszystkim ważne jest, żeby do tego spotkania zbyt bliskiego nie dochodziło, więc nie chodzimy po gęstych krzakach, bo niedźwiedź może być bardzo blisko szlaków, więc nawet zejście za potrzebą trochę dalej może skończyć się nadepnięciem niedźwiedziowi na ogon i przykrą sytuacją. Jeśli już musimy gdzieś chodzić, bo wiadomo, grzyby zbieramy nie w parku, ale poza parkiem też niedźwiedzie są, więc na przykład zbierając grzyby wchodzą za jakieś młodniki, to nie róbmy tego sami, a już broń Boże nie róbmy tego większą grupą, gdzie wchodzimy z różnych stron w ten młodnik raczej trzymajmy się w ramię, w ramię. Są takie badania amerykańskie, które dowodzą, że atak niedźwiedzia na dwie osoby stojące tuż obok siebie jest w zasadzie  możliwy, ale bardzo mało prawdopodobny. Z tego, co tutaj profesor Smith nam opowiadał, to w zasadzie w jego bazie wszystkie ataki, które były, jeśli był to atak na grupę większą osób, to te osoby były rozproszone. W przypadku, gdy zaatakuje niedźwiedź, a jesteśmy z kimś, to trzeba nie uciekać każdy w swoją stronę, w inną stronę, tylko raczej się trzymać ramię w ramię. Cóż jeszcze? Przede wszystkim nie zbliżać się do niedźwiedzia jeśli go gdzieś zobaczymy, a jak do ataku niedźwiedzia dojdzie, wówczas dobry jest gaz pieprzowy czy też specjalny bear spray na niedźwiedzie, który jest troszkę droższy, bo z Ameryki trzeba go sprowadzić i tym można się oczywiście ratować.

Powiedział Radiu Alex Tomasz Zwijacz-Kozica.

Autor: Joanna Koczyńska-Chmiel

REKLAMA