Niepodległość. Zakopane było pierwsze
Rozmowa z zakopiańskim historykiem Lesławem Dallem o odzyskaniu niepodległości w Zakopanem.

Szacowany czas czytania: 10:45
Radio Alex: Zbliża się kolejna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości, już 107. Przy tej okazji nie można nie wspomnieć o ciekawej karcie z historii Zakopanego, o której różnie się mówi. Jedni twierdzą, że to był mit Zakopanego, a inni, że to jedna z najbardziej chlubnych kart z historii tego miasta, czy też wtedy jeszcze wsi. To właściwie czym była ta Rzeczpospolita Zakopiańska?
Lesław Dall: To był taki krótki epizod w dziejach Zakopanego od 31 października 1918 roku, kiedy Zakopane samo wyzwoliło się spod panowania austriackiego i w to miejsce wprowadziło własną władzę polityczną. Dopiero rok później, czyli w 1919 roku, kiedy już wspominano te chlubne dzieje, wydarzenia te otrzymały nazwę Rzeczpospolita Zakopiańska i tak potem przeszło do historii. Oczywiście w 1918 roku, kiedy Żeromski stanął na czele najpierw Organizacji Narodowej, a potem Rady Narodowej, to nie mówiło się o Rzeczpospolitej. Jeszcze wtedy Żeromski też nie wiedział, że jest prezydentem. To jest nazwa epizodu, pewnego wydarzenia historycznego, bardzo chlubnego dla Zakopanego. To właśnie w 1918 roku, w październiku i na początku listopada zakopiańczycy wzięli wszystko we własne ręce.
Radio Alex: Można powiedzieć, że tutaj taki pierwszy zalążek polskiej państwowości powstał, jeden z pierwszych w ogóle na terenach jeszcze wtedy pod zaborami?
Lesław Dall: Tak, chociaż trwają spory, dlatego że tutaj mamy dwa jak gdyby wydarzenia: jedno wydarzenie militarne, wojskowe i to przeprowadziła Polska Organizacja Wojskowa składająca się z oficerów armii austriackiej. To była akcja, która wydarzyła się właśnie 31 października równolegle w Krakowie, Tarnowie i Zakopanem. Historycy, lokalni historycy, ja należę do takich lokalnych historyków, spierają się, kto był pierwszy. Ja twierdzę, że Zakopane właśnie. Bo o godzinie 10.00 przed południem przyszli do Stefana Żeromskiego, do willi Władysławka, obecnie Czerwony Dwór, dwaj oficerowie polscy w austriackich jeszcze mundurach i zameldowali, że rozbroili tutejszy garnizon austriacki. Natomiast w Krakowie takim symbolicznym przejęciem władzy to były wydarzenia na rynku, kiedy rozbrojono tak zwany odwach (główna wartownia – przyp: RA) przy dzisiejszej wieży ratuszowej. A to była godzina dwunasta, więc dwie godziny później. Z tym że Kraków i podobnie jak Tarnów zawsze obchodzą 31 października, obchodzą rocznicę wyzwolenia spod panowania austriackiego, a ogólnie spod zaborów. W Zakopanem praktycznie tylko dwa razy obchodziliśmy to wydarzenie: w roku 1938, kiedy przypadła dwudziesta rocznica i wtedy nadano dawnemu rynkowi zakopiańskiemu nazwę Plac Niepodległości, a niewielką uliczkę, która pięknie się nazywała Droga do Rynku, otrzymała imię Stefana Żeromskiego. No i oczywiście zaplanowano, że gmina Zakopane ufunduje specjalną tablicę poświęconą temu wydarzeniu. Jak do tej pory tej tablicy nie ma. Drugi raz Zakopane obchodziło tę rocznicę w stulecie odzyskania niepodległości i te obchody zaczęło 31 października. W bieżącym roku żadnych obchodów nie było. Będą 11 listopada, no ale to jest oczywiście ogólnopolska data, symboliczna data, kiedy rozbrojono Niemców w Warszawie, w naszej stolicy.

Radio Alex: A skąd właściwie Żeromski na czele tej struktury tej Rzeczpospolitej Zakopiańskiej? Przecież pisarz, a tutaj jednak tworzył się jakiś zalążek państwowości, miał swoje oddziały wojskowe i tak dalej.
Lesław Dall: Żeromski, jak wielu innych znakomitych postaci, które się pojawiły w Zakopanem, przede wszystkim przyjeżdżał tu w celach zdrowotnych. Ludzie chorowali na płuca, na gruźlicę. Leczenie klimatyczne pozwalało mieć nadzieję, że się wyzdrowieje. Te pobyty były długotrwałe, bo takie to było leczenie. Ale jednocześnie Żeromski włączał się w działalność społeczną. Trzeba pamiętać, chociaż biblioteka miejska w Zakopanem trochę zapomniała, że był współzałożycielem biblioteki publicznej, a więc dostępnej dla wszystkich i dzisiejsza Miejska Biblioteka Publiczna właśnie wywodzi swój początek od 1904 roku, Żeromski działał w zarządzie, był prezesem. Mało tego, przekazał część swoich zbiorów bibliotecznych właśnie na rzecz tej biblioteki. W czasie pierwszej wojny światowej działał w Zakopiańskim Naczelnym Komitecie Narodowym, który miał na celu wspomaganie ludności tej, która tutaj się schroniła przed wojskami rosyjskimi, a więc był znaną postacią, nie tylko jako pisarz, ale jako wybitny działacz społeczny. Chodziło również o tak zwane zawirowania polityczne. No, ktoś musiał stanąć na czele tej organizacji i uznano, że autorytet Żeromskiego jest tak duży, że pogodzi wszystkie siły wzajemnie się nielubiące, to jak jest dzisiaj zresztą. I tutaj sprytnie dobrano jego zastępców. Zastępcą był Franciszek Pawlica, prezes Związku Górali, a więc ludność góralska była odpowiednio reprezentowana. Prawicę reprezentował Wincenty Szymborski, czołowy działacz endecki w Zakopanem, dzisiaj znany jest jako ojciec Wisławy, pani Wisi, naszej noblistki. Ale on faktycznie miał olbrzymią władzę w Zakopanem, dlatego że był dyrektorem, zarządcą dóbr hrabiego Zamoyskiego. Zamoyskiego w okresie pierwszej wojny światowej nie było w Zakopanem więc wszystko przechodziło przez ręce Szymborskiego. No i lewicę reprezentował z kolei rotmistrz Mariusz Zaruski – legionista, bo legiony wtedy uważano w ogóle za lewicę taką niepodległościową, więc wszystkie siły polityczne mu się podporządkowały.
Radio Alex: Ciekawostką jest to, że Żeromski prowadził nawet działania zbrojne. Wspomina to dość humorystycznie. Właściwie niewiele o tym pisze, ale jak pisze, to raczej tak z przymrużeniem oka…
Lesław Dall: Tak, niestety Żeromski nie napisał swoich wspomnień z tego okresu, a pisał dużo i szkoda. Natomiast w jednym liście do swojego przyjaciela napisał: „Powierzono mi niemal dyktaturę nad Zakopanem i okolicznymi dolinkami, a nawet prowadziłem wojnę”. No i co to jest ta wojna? Panowanie austriackie się kończy i teraz była sprawa ustalenia granic. Już nie ma Węgier po południowej stronie, tylko jest Czechosłowacja. I sprawa ustalenia granic była niezwykle ważna, szczególnie na Spiszu i na Orawie, nie w Tatrach. Dlaczego nie w Tatrach? Dlatego, że w Tatrach już wcześniej ustalono granice. Słynny spór o Morskie Oko był wielkim wydarzeniem, wielkim zwycięstwem Polski, ale jednocześnie już strona czechosłowacka, ani później słowacka nigdy nie rościła sobie pretensji do tych terenów, to było załatwione. Natomiast na Spiszu i Orawie nie. Tam mieszkali i Polacy, i Słowacy. No i rozstrzygało się czy to będą granice historyczne, gdzie Spisz i Orawa były po stronie węgierskiej, a więc miały przynależeć do Czechosłowacji, czy będzie rozstrzygane pod względem etnograficznym. Samostanowienie narodów było wtedy niezwykle nośnym hasłem i Polacy wysuwali właśnie takie hasło, więc Żeromski wysłał trzynastu skautów, uczniów gimnazjalnych najpierw do Nowego Targu. Tam zostali odpowiednio uzbrojeni w jednostrzałowe karabiny i po pięć sztuk amunicji. Następnie pociągiem przez Czarny Dunajec zajechali do Suchej Hory, czyli Suchej Góry i zajęli tą miejscowość. Aresztowali tam miejscowych żandarmów węgierskich. Potem zajęli jeszcze Hladovkę czyli Głodówkę. To było takie symboliczne wydarzenie, dlatego że uważano, iż rząd polski gwarantuje sobie w ten sposób swoje pretensje do dwóch tych miejscowości, które uważano, że są w większości zamieszkałe przez Polaków. Okupacja tych dwóch miejscowości była dosyć długa, bo trwała do 27 grudnia 1918 roku.
Radio Alex: Rzeczpospolitej Zakopiańskiej już wtedy nie było…
Lesław Dall: Tak, chociaż już Rzeczpospolitej Zakopiańskiej oczywiście nie było. Rzeczpospolita Zakopiańska formalnie istniała do 16 listopada. Wtedy się rozwiązała Rada Narodowa. Uważano, że skoro jest już Piłsudski w Warszawie, powstaje rząd polski w Warszawie, to oni już nie mają co robić.
Radio Alex: No i taka ciekawostka z tego okresu, jak widzimy na zdjęciach, bo zachowały się też zdjęcia, Polacy na rynku w Zakopanem występowali nie pod polskimi flagami.
Lesław Dall: Znaczy pod polskimi, tylko że polska flaga, przypominam jeszcze państwa polskiego nie było, nie było różnych ustaw i tak dalej. Flaga była biało-czerwona. Tylko był problem, gdzie się ma znajdować czerwony kolor, a gdzie biały i dlatego na tych pierwszych wystąpieniach na rynku, na uroczystościach, to widzimy, że wszystkie flagi są czerwono-białe. Nie tylko w Zakopanem taka sprawa była. Przypominam, to nie było jeszcze ustalone. Natomiast żołnierze byli w austriackich mundurach, ponieważ brakowało orzełków, niektóre wycinano z puszek po konserwach, ale do mundurów mieli przyczepione biało-amarantowe (tak wierzę na słowo, bo są zdjęcia biało-czarne), biało-amarantowe kokardki. I to na jedynym zdjęciu, gdzie oni przysięgają, składają przysięgę przed Żeromskim przy pomniku Grunwaldzkim, widać te właśnie wstążki.
Radio Alex: Żeromski wspomina, że zaprzysiągł nie tylko żołnierzy, ale też szpicli. To też taka ciekawostka.
Lesław Dall: Tak, zaprzysiągł wszystkie władze oprócz skautów, bo skauci powiedzieli, że oni już składali przysięgę skautową i żadnej innej nie będą składać, ale przysięgę składali różnego rodzaju urzędnicy, organizacje społeczne nie były do tego w żaden sposób zobowiązane. A więc chodziło przede wszystkim o zaprzysiężenie wójta, naczelnika gminy, jego zastępcy, rady gminy zakopiańskiej, która była zaprzysiężona 3 listopada, także dyrektorów szkół. I zachowało się zaproszenie dyrektora Stanisława Barabasza, dyrektora Szkoły Przemysłu Drzewnego, żeby przybył 2 listopada i złożył przysięgę. Naczelnik poczty, stacji kolejowej, a więc wszyscy ci, którzy reprezentowali tak zwaną CK władzę, dawną władzę austriacką, bo Szkoła Przemysłu Drzewnego wtedy też była cesarsko-królewską szkołą, a więc jak gdyby państwową. Natomiast oni po zaprzysiężeniu następnego dnia zaprzysięgali swoich podwładnych. I właśnie radni zostali trzeciego dnia zaprzysiężeni przez zastępcę wójta pana Mielocha. Nie wiadomo, co się z panem Regiecem, wójtem zakopiańskim działo, bo on nie występuje w tych wydarzeniach. Może był chory, może wyjechał, nie wiemy, a może na wszelki wypadek nie chciał w tym uczestniczyć, bo nigdy nie wiadomo, co się wydarzy…
Radio Alex: No tak, ale oni przysięgali na wierność rządowi polskiemu, którego jeszcze nie było w tym czasie.
Lesław Dall: Tak, mało tego, problem z przysięgą był taki, że przysięgi nie było, no bo skąd przysięga? Dopiero wszystko powstaje. Żeromski sam napisał tę przysięgę i ona się zachowała. Ona nawet była pokazywana, skany były pokazywane na wystawie na stulecie odzyskania niepodległości w Muzeum Tatrzańskim. Przysięgano na wierność rządowi polskiemu w Warszawie, a rządu jeszcze nie było. Przypominam: 31 czy 1, czy 2, czy 3, kiedy te przysięgi były składane Warszawa była pod okupacją niemiecką, był gubernator Besseler, a nasz wielki bohater narodowy Józef Piłsudski siedział w więzieniu w Magdeburgu. On dopiero 10 listopada przyjechał do Warszawy i dopiero wtedy rozpoczęła się akcja ogólnopolska. Ale trzeba pamiętać, że rząd polski w Warszawie był takim symbolem, że jeżeli nawet go nie ma, to on tam jest. Tutaj nawiązywano do tradycji Powstania Styczniowego. Ci powstańcy styczniowi, którzy walczyli w lasach kieleckich czy gdziekolwiek indziej, to oni walczyli w imieniu rządu narodowego, który gdzieś jest tam w Warszawie, c zyli pewnego symbolu. I tutaj podejrzewam, że to w ten sposób Żeromski właśnie potraktował, że jest rząd, a jak go nie ma, to na pewno będzie.
Radio Alex: Warto więc o tej ciekawej karcie z historii Zakopanego pamiętać.
Lesław Dall: Oczywiście że warto, warto się tym chwalić i warto to obchodzić. Jeżeli ktoś uważa, że nie, to niech jedzie do Krakowa 31 października, stanie o godzinie dwunastej w południe na Rynku i zobaczy jak krakowianie to obchodzi. Oni są dumni: myśmy Kraków sami to wyzwolili. Myślę, że warto byłoby przy tej właśnie okazji pamięci o Rzeczypospolitej Zakopiańskiej pamiętać przede wszystkim o Stefanie Żeromskim i uczcić tę osobę. Wielokrotnie już były takie apele kierowane do władzy, żeby znalazła się pamiątkowa tablica na Murze Pamięci na starym cmentarzu. Oprócz Oswalda Balzera, oprócz Karola Szymanowskiego, oprócz rodziny Zamoyskich czy Mieczysława Karłowicza, żeby tablica poświęcona pamięci Żeromskiego tam się pojawiła i żeby może nawet w cudzysłowie pojawiła się nazwa Prezydent Rzeczypospolitej Zakopiańskiej.
