Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Problem przemocy w szkołach dotyczy też placówek na Podhalu…

Przemoc w szkole to nie mit. Pojawia się nawet w tych najmniejszych placówkach działających w podhalańskich miejscowościach. – Trudno znaleźć miejsca, w których przemoc rówieśnicza nie byłaby faktem – przekonuje Aleksandra Skirgiełło, psycholożka.

Problem przemocy w szkołach
fot. Pixabay

Szacowany czas czytania: 02:52

Problem przemocy w szkołach. Występuje także w placówkach na Podhalu

Specjalizująca się w problemach dzieci i sytuacjach kryzysowych, psycholożka, zauważa, że przemoc fizyczna bywa już kolejnym z etapów przemocy. Mówi Aleksandra Skirgiełło.

Aleksandra Skirgiełło: Może nam się też tak wydawać, że przemoc to jest już jakaś bójka, coś bardzo widocznego, co dzieje się na naszych oczach jest oczywiste. A tak naprawdę często bójka, przepychanka, jakieś takie właśnie fizyczne reakcje to jest właściwie sam koniec tego procesu, niekiedy tragiczne. Mieliśmy taką sytuację w Nowym Targu nie tak dawno, kiedy nastolatek zaatakował nastolatkę i mogło dojść do tragedii. Doszło do bardzo już poważnej sytuacji, natomiast okazało się w dochodzeniu, że ten nastolatek doświadczał przez długi czas – to chyba było więcej niż rok – przemocy ze strony tej koleżanki.

Aleksandra Skirgiełło, psycholożka specjalizująca się w problemach dzieci i sytuacjach kryzysowych / fot. Radio Alex

Za tę i wiele podobnych sytuacji winę ponoszą dorośli, którzy zbyt późno rozpoznają problem. Z drugiej strony zbyt natarczywe wypytywanie o problemy w szkole może odnieść odwrotny skutek.

Aleksandra Skirgiełło: To jest bardzo trudne dla nastolatków, jak widzą, że rodzic się niepokoi, stresuje. Wtedy często chronią i siebie i rodzica i nie mówią, co się dzieje, żeby ten niepokój nie rósł. Natomiast często jest tak, że młode osoby się przyznają mimochodem. Miałam na przykład takiego chłopca pod opieką, który o różnych, trudnych zdarzeniach w szkole opowiadał mamie przed snem, kiedy przychodziła do niego po prostu poczytać książkę, porozmawiać, tak ogólnie. I on czasem ni stąd, ni zowąd opowiadał takie rzeczy. Często właśnie taki kontekst spokojny, łagodny, gdzie spędzamy wspólnie czas i po prostu rozmawiamy o czymkolwiek, jest lepszym kontekstem niż wyraźne dopytywanie. Warto oczywiście zapytać, warto zasygnalizować, że widzi się, że coś się dzieje z dzieckiem, żeby dziecko też miało taką informację od rodzica. Ale jeżeli widzimy, że dziecko się upiera, nie chce dalej tłumaczyć, co się dzieje, to warto się wycofać i po prostu zostawić to na jakiś taki lepszy moment.

Kiedy już zauważymy problem związany z przemocą rówieśniczą, warto o tym porozmawiać z nauczycielem i niekoniecznie musi to być wychowawca.

Aleksandra Skirgiełło: Dobrze jest wybrać takiego nauczyciela – to niekoniecznie musi być wychowawca – z którym macie państwo poczucie, że dobrze się rozumiecie. I z nim porozmawiać, wyjaśnić po kolei, jak najbardziej rzeczowo państwo to możecie zrobić. – co takiego się dzieje, co was niepokoi, jakie macie sygnały. Żeby właśnie rozpocząć procedurę reagowania. Bo szkoły mają swoje procedury.

Cała rozmowa z Aleksandrą Skirgiełło o tym, co naprawdę znaczy, gdy dziecko mówi: „nie chcę iść do szkoły” i czy warto w rozmowie z nim przytaczać własne doświadczenia z dzieciństwa, ale przede wszystkim jak pomóc dziecku, które jest prześladowane przez rówieśników, do odsłuchania poniżej.

Dzieciństwo bez przemocy: symboliczne wsparcie kampani

Autorka: Beata Denis-Jastrzębska

REKLAMA