Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Sezon wakacyjny w Tatrach. Jaki był? Czego poszukują turyści? Pytamy Tatrzańską Izbę Gospodarczą

W tym roku sezon letni rozpoczął się nieco później niż zwykle. Nie najlepsza pogoda w lipcu odstraszyła turystów, a właściciele hoteli i pensjonatów, żeby ich przyciągnąć, obniżali ceny.

tłumy turystów w Tatrach
fot. arc Radio Alex

Szacowany czas czytania: 01:46

Sezon wakacyjny w Tatrach

W sierpniowy długi weekend turyści skorzystali prawie ze wszystkich miejsc noclegowych oferowanych na Podhalu. Mówi Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.

Karol Wagner: Lipiec rozkręcał się w tym roku, trzeba powiedzieć szczerze dużo dłużej niż poprzednimi latami. Mimo że my wiemy, że do połowy to zawsze jest powoli. W tym roku było wolniej i było jakby o tydzień dłużej. No i faktycznie ten deszczowy początek lipca i zimny początek lipca był dla nas bardzo zaskakujący i tam te ceny faktycznie o ponad 18% spadły do zeszłego roku, co jest wprost wskazaniem zatrzymania popytu. No i bezwzględnie najlepszy okres to oczywiście długi weekend sierpniowy. Od lat on jest najlepszym.

W tym roku stawialiśmy taką tezę odważną i podśmiewaliśmy się, że przekroczymy 100 proc. Finalnie wiemy, że to się nie wydarzyło, bo w czasie weekendu drobne, pojedyncze pokoje były dostępne, ale był to na pewno najbardziej oblegany czas pod Tatrami w historii Tatr.

Na pewno problemów z wynajęciem lokali nie mieli ci, którzy nieustannie podnoszą ich standard i dbają o reklamę. Pojawił się nowy trend narzucony przez młode pokolenie turystów.

Karol Wagner: Nie mamy już w 2025 roku do czynienia z gośćmi, którzy szukają najtaniej. Mamy do czynienia z gośćmi, którzy poszukają ładnie, wartościowo, często w pakiecie i też lokalizacyjnie. Coraz więcej gości, szczególnie z roczników ty 1990 i nawet 2000, którzy wchodzą na rynek albo już weszli, poszukują autentyczności, czyli wybierają świadomie Kościelisko. Wybierają nawet Podczerwone, odległe tak bardzo od Zakopanego, bo chcą klimatu zakopiańskiego, kultury zakopiańskiej, ale nie potrzebują do niczego tego gwaru i zgiełku, bo chodzą po górach.

Czytaj także:

REKLAMA