Śledztwo w sprawie śmierci strażaka z Białego Dunajca zostało przedłużone
Prokuratura Okręgowa w Nowym Sączu zdecydowała: śledztwo w sprawie śmierci strażaka z Białego Dunajca przedłużone. Paweł zmarł kilka dni po bójce, do której doszło na terenie miejscowej remizy strażackiej. Z ustaleń wynika, że uczestnicy zdarzenia wcześniej spożywali alkohol.

Szacowany czas czytania: 01:03
Pierwotnie śledztwo miało zakończyć się do 12 sierpnia, jednak na wniosek Prokuratury Rejonowej w Zakopanem Śledztwo w sprawie śmierci strażaka z Białego Dunajca zostało przedłużone o kolejne trzy miesiące. Śledczy wciąż czekają na dwie kluczowe opinie biegłych.
Pierwsza z nich dotyczy toksykologii – ma wyjaśnić, czy zmarły zażywał jakiekolwiek leki lub inne substancje. Druga to ponowna ekspertyza dotycząca mechanizmu powstania urazu głowy, który doprowadził do śmierci Pawła. Wstępna opinia wskazywała, że obrażenia powstały w sposób bierny – na przykład w wyniku uderzenia w twarde podłoże – a nie w wyniku bezpośredniego uderzenia przedmiotem.
Prokurator chce, by na podstawie zebranego materiału dowodowego, w tym poprawionej jakości nagrania z monitoringu remizy, biegli jeszcze raz ocenili, czy podtrzymują swoją wcześniejszą opinię
– informuje Justyna Rataj-Mykietyn, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu.
Do tej pory nikomu nie postawiono zarzutów. W minioną niedzielę rodzina i przyjaciele zmarłego strażaka zorganizowali protest, domagając się przyspieszenia działań wymiaru sprawiedliwości.
Czytaj także: