Jak pomóc rannemu ptakowi? Tłumaczy Daniel Urbaniak
W ostatnich dniach gwałtowne deszcze i burze uszkodziły wiele z ptasich gniazd. Skutkuje to wieloma zgłoszeniami zmartwionych spacerowiczów, którzy obserwują "zagubione" ptasie podloty. Czy każdego ptaka trzeba ratować i jak pomóc rannemu ptakowi? - Radio Alex zapytało Daniela Urbaniaka, znanego na Podhalu przyrodnika.

Szacowany czas czytania: 02:26
Jak pomóc rannemu ptakowi?
Przechodzące przez Podhale deszcze oraz burze zaowocowały ponad 40 interwencjami jakie Daniel Urbaniak musiał przeprowadzić w ciągu jednej doby. Zazwyczaj jest ich mniej – nawet pomimo trwającego sezonu lęgowego ptaków. Dzwonią i piszą głównie zatroskani spacerowicze, przejęci losem „zagubionych” młodych ptaków:
Daniel Urbaniak: Z takich interwencji od trzech do pięciu dziennie, tym okresie lęgowym, wiosennym albo późno-wiosennym, wczesno-letnim, zrobiły się 42 jednego dnia. Z czego 3/4 to są interwencje takie stricte telefoniczne. Zadzwonię, wytłumaczę: „Zostaw, nie ruszaj”. Ale zaczynamy moją interwencję od tego, że ktoś dzwoni i mówi, że znalazł jakiegoś ptaszora, który potrzebuje pomocy. Pierwsze czekam na fotografię, a potem patrzę, z czym mamy do czynienia i potem będziemy tą interwencję przeprowadzać – o ile ona w ogóle jest potrzebna.
W większości zgłaszanych przypadków pomoc nie jest potrzebna. Samotnie spacerujący podlot nie jest powodem do niepokoju. Młode ptaki są kierowane ciekawością, chcą poznawać świat dookoła – w rodzinnym gnieździe często też zaczyna brakować miejsca.

Kluczowe w tym przypadku jest nieprzenoszenie ptaka w odległe miejsce. Takie zachowanie może utrudnić odnalezienie go przez czujnych rodziców, którzy choć często niewidoczni dla spacerowiczów – cały czas sprawują opiekę nad potomstwem. Każda interwencja powinna zostać poprzedzona kilkoma minutami bacznej obserwacji konkretnego przypadku:
Daniel Urbaniak: Nie pomagamy do momentu, kiedy nie jesteśmy w stanie stwierdzić w stu procentach, że ten ptak potrzebuje pomocy. Nie wpadać w niepotrzebną panikę, ale wpadać w panikę wtedy, kiedy ptaki biegają między samochodami. Albo wtedy, kiedy faktycznie widać na ich ciele, że noszą znaki, np. ataku przez kota. No bo to są właśnie zwierzaki, które teraz robią najwięcej spustoszenia w tym świecie młodych ptaków.
Co zatem robić, gdy pomoc okaże się potrzebna? Najpewniejszym rozwiązaniem zawsze będzie wykonanie telefonu na numer alarmowy „112”, policję, straż pożarną, czy straż miejską. To pod tymi adresami najpewniej uzyskacie szczegółową informacje co do dalszych kroków postępowania. Przydatne mogą okazać się także grupy tematyczne w mediach społecznościowych.
W skrajnych przypadkach „poszkodowanego” można przetransportować do najbliższego urzędu gminy. Zgodnie z Ustawą o Ochronie Przyrody – to na wójcie/burmistrzu/prezydencie miasta spoczywa odpowiedzialność w tych kwestiach,
Jeśli ratowany gatunek nie stanowi zagrożenia dla życia oraz zdrowia ludzkiego – do momentu podjęcia działań ze strony wyspecjalizowanych osób oraz instytucji, warto zabezpieczyć ptaka, np. przenosząc go do pustego pudełka po butach. Więcej informacji uzyskacie na stronie Małopolskiego Towarzystwa Ornitologicznego.

Zobacz wideo Radia Alex:
autor: Michał Palluth