Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Święta w PRL-u. Pamiętacie jeszcze jak wyglądały?

W Święta Bożego Narodzenia w czasach PRL-u na pewno nie brakowało jednego - śniegu i mrozu - dziś towarów deficytowych. Wiele wysiłku kosztowało zdobycie wędlin, pomarańczy, a nawet ryb .

fot. pixabay.com

Szacowany czas czytania: 02:00

Święta w PRL-u. Jakie macie wspomnienia?

Przed sklepami ustawiały się długie kolejki, już na kilka godzin przed otwarciem sklepu. Łatwiej mieli mieszkańcy wsi, którzy sami hodowali zwierzęta. albo ci którzy mogli liczyć na paczki od rodziny mieszkającej zagranicą. Jednych i drugich na Podhalu nie brakowało.

Ówczesna władza usilnie starała się zamienić religijny charakter świąt na świecki. W mediach Boże Narodzenie było Gwiazdkę, czasami zamiast świętego Mikołaja prezenty przynosił gwiazdor, albo dziadek mróz. A jednak we wspomnieniach naszych rozmówców wraca rodzinna ciepła atmosfera, z modlitwą przed wigilijną kolacją i tęsknota za wyjątkowością, dziś powszechnych towarów takich, jak pomarańcze, mandarynki czy banany.

Dzieci czekały na święta cały rok – na smaki świąteczne przede wszystkim, bo to, co było na świętach, nie było wcześniej podawane do stołu. Pamiętamy również prezenty, które były robione na święta, czyli takie na dzień dzisiejszy, na co dzień występujące jak mandarynki, banany, jakieś owoce południowe, gdzie tylko występowały właśnie w okresie świątecznym, więc dlatego czekało się na święta z utęsknieniem.

Radio Alex: Czyli nie pamięta Pan tych kolejek i tych starań naszych babć, żeby na stołach było to wszystko?

No na pewno się starali. Natomiast no tak jak tutaj na Podhalu, no to te wszystkie rzeczy na święta były przygotowane w domach, we własnych gospoda, to były smaki gospodarstw, swojskie smaki w sklepach były, powiedzmy na takie partie rzucane raz na jakiś czas jakieś szynki konserwowe, tego typu rzeczy, natomiast większość rzeczy przygotowywało się we własnym zakresie w gospodarstwach.

Radio Alex: Co tam było na stole? To nie było takie proste jak dzisiaj. Wystarczy mieć pieniądze.

Za karpiami się stało całą noc, 24 godziny. Nic nie było przecież – pusto. Były pomarańcze, po takie rzeczy trzeba było stać całą noc. (…).

Co jeszcze usłyszeliśmy? Cała sonda z mieszkańcami Podhala do odsłuchania poniżej:

– rozmawiała Beata Denis-Jastrzębska.

Autor: Beata Denis-Jastrzębska

Lady Kitchen: blok czekoladowy – smaczna podróż w czasie do słodkich wspomnień PRL

REKLAMA