Radio Alex 105.2 FM Zakopane

Święta Władysława Hasiora

Święta prawdopodobnie spędzał w gronie najbliższych przyjaciół – niezawodnych zwierząt psa i kota. Lubił gotować dania jednogarnkowe. W pracowni znajdującej się w starej leżakowni pensjonatu Warszawianka panowała wtedy cisza i spokój.

Święta Władysława Hasiora

Radio Alex: Święta Władysława Hasiora, Święta Bożego Narodzenia. Czy w ogóle jest taki temat? Kto wspomina takie święta?

Julita Dembowska: Trudno znaleźć takie bardzo osobiste zapiski, jeśli chodzi o Władysława Hasiora, bo bardzo też strzegł tej swojej prywatności. Natomiast w takich wczesnych listach Hasiora z czasów szkoły Kenara, Hasior pisze do pani Marii Dugopolskiej o tym, że bardzo się cieszy, że może spędzać święta właśnie w Zakopanem i w szkole Kenara, bo jego poprzednioroczne wspomnienie jest takie, że siedzi sam w pustym pokoju, w ciemnym pokoju obserwuje sypiący się śnieg za oknem i właściwie wtedy czuje, że nie ma tych perspektyw na przyszłość. A że te święta właśnie w szkole, te perspektywy nowe i ciekawe otwierają i przynoszą. I to jest z pewnością jedno z takich najbardziej z najwcześniejszych wspomnień Hasiorowych. Tak jak mówię, trudno to znaleźć w jakichś innych zapiskach, bo to, co mamy w archiwum, raczej dotyczy jego twórczości.

Radio Alex: Jak pani wyobrażałaby sobie takie święta? Czy w willi Borek, czy tutaj, gdzie jesteśmy w starej leżakowni, gdzie obecnie znajduje się galeria prac Władysława Hasiora

Julita Dembowska: Myślę, że na co dzień miał do czynienia z ludźmi, otoczony był ludźmi, bo tutaj bardzo dużo spotkań się też odbywało, więc może ten czas świąteczny był raczej takim czasem wyciszenia. Hasior też miał wiernych przyjaciół w postaci psa i kota, którzy mu towarzyszyli. I myślę, że ta Wigilia rzeczywiście gdzieś tam z tymi najbliższymi przyjaciółmi, zwierzętami się tutaj odbywała. Też ze zdjęć wiemy, że tę przestrzeń tutaj w galerii Hasiora, gdzie Hasior miał mieszkanie, była taką przestrzenią bardzo przytulną, przyjazną, o którą on też bardzo dbał. Starał się ją tworzyć jako rodzaj z jednej strony takiej instalacji, ale z drugiej strony właśnie takiego wnętrza przyjaznego, ciepłego, miłego. Zresztą Hasior też sam gotował, więc na pewno miał przygotowany też jakiś dobry, smaczny posiłek.

Radio Alex: Barszczyk z uszkami?

Julita Dembowska: Być może barszczyk. Podobno specjalizował się w daniach jednogarnkowych, więc coś może jednogarnkowe tu się pojawiało na stole. Ale to właśnie taki czas wyciszenia. Tym bardziej, że później też w galerii zdaje się przedstawienia szopek zakopiańskich odbywały. W związku z tym potem już było pewnie gwarno, głośno i i tak bardzo otwarte to było na publiczność. A ten czas właśnie taki typowo świąteczny, wigilijny być może był w ciszy i samotności.

Radio Alex: A taka korespondencja związana ze świętami, w latach ’80, ’90 przecież był zwyczaj wysyłania sobie kartek świątecznych.

Julita Dembowska: Tak, i tych kartek jest sporo. Od przyjaciół, od znajomych z takimi bardzo serdecznymi życzeniami. Są nawet kartki, o ile dobrze pamiętam ze Stanów Zjednoczonych przysyłane często. Do tych kartek są załączone też zdjęcia rodziny, która przysyła kartki Hasiorowi informujące o tym, że wszyscy się mają zdrowo i pozdrawiają wujka Hasiora. Więc tych kartek faktycznie takich świątecznych jest dosyć dużo też w archiwum. Są takie, które są bardzo kolorowe, takie bardzo nowoczesne, a są też takie bardzo proste, ale właśnie z takimi bardzo serdecznymi życzeniami, momentami te życzenia są spersonalizowane, to znaczy to nie są wpisywane po prostu wesołych świąt, tylko najczęściej z jakąś taką adnotacją dotyczącą właśnie osobistego charakteru tych życzeń. Jest też praca o takiej tematyce. Są też prace, które noszą tytuł Zwiastowanie na przykład i oczywiście nie są typowym przedstawieniem anioła z Maryją, tylko ten motyw jest zobrazowany w inny sposób, ale jest też praca pod tytułem Boże Narodzenie, gdzie dzieciątko jest przedstawione jako ognista kometa, która spada na pokrytą zielonym i niebieskim materiałem Ziemię, więc jest to oczywiście właściwy Hasiorowi sposób dosłowne obrazowania przyjścia Mesjasza na Ziemię. Więc tego tematu też Hasior w swojej twórczości nie unikał.

Radio Alex: Na to dzieciątko czeka lew.

Julita Dembowska: Tak, Hasior nie byłby sobą, gdyby nie zaznaczył tego, co czeka to dzieciątko w przyszłości, więc ten lew zwiastuje oczywiście to, co się ma zdarzyć i to jak to w przypadku Hasiora, ale pozwala też na wielość interpretacji.

O świętach Władysława Hasiora opowiadała Julita Dembowska koordynatorka Galerii Władysława Hasiora filii Muzeum tatrzańskiego.