Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Tłumy w Tatrach w trakcie wakacji. Dyrekcja TPN nie uważa tego za coś złego, ale nie chce przyglądać się temu biernie

Mamy wakacje, wiele osób przyjeżdża do Zakopanego, głównie w celu poznawania różnych zakątków Tatr. Na niektórych szlakach bywa wręcz tłoczno. Czy w tym roku pobity zostanie kolejny rekord frekwencji wejść na szlaki Tatrzańskiego Parku Narodowego?

TPN
fot. TPN

Szacowany czas czytania: 03:06

W wakacje w Tatrach tłumy turystów. Dyrekcja TPN nie uważa tego za coś złego, ale nie chce przyglądać się temu biernie

Jak powiedział Radiu Alex, dyrektor TPN-u, Szymon Ziobrowski, park tradycyjnie monitoruje sytuację, ale i także przypomina obowiązujące na tatrzańskich szlakach, zasady.

Szymon Ziobrowski: Ruch turystyczny w Tatrach faktycznie jest duży. Dopóty, dopóki on nie oddziałuje jakoś w istotny sposób na przyrodę, to nie budzi to naszego większego niepokoju. Chcę przypomnieć, że w Tatrach trochę inaczej niż w innych parkach narodowych, na świecie obowiązuje parę dość restrykcyjnych zasad. Przede wszystkim trzeba poruszać się po szlakach turystycznych – to jest obowiązek, nie zawsze tak jest. Po drugie nie wolno chodzić w nocy. I ten zakaz obejmuje zarówno zimę, jak i lato. W zimie zamykamy niektóre szlaki dla ruchu turystycznego. Niektóre z nich – ze szlaków – są tak skanalizowane, mówię tu o drodze do Morskiego Oka, że właściwie to czy na drodze do Morskiego Oka będzie jeszcze sto tysięcy więcej turystów – to jest tylko kwestia przepustowości toalet, niczego więcej i pewnego też komfortu tych turystów. Dopóty, dopóki oni się ze sobą czują dobrze, to z perspektywy takiej szerszej, przyrodniczej nie jest to jakieś większe wyzwanie. Natomiast też nie przyglądamy się temu biernie. Chcemy wdrożyć taki model zarządzania tym ruchem turystycznym, ale nie poprzez wprowadzenie limitów, tylko na przykład poprzez zwiększanie liczby programów edukacyjnych, żeby turystów edukować, uświadamiać, żeby lepiej prowadzić to bieżące utrzymywanie szlaków turystycznych, bo jak szlak jest wygodny, nie ma na nim tych drobnych kamyczków, to wtedy turyści mniej chętnie schodzą z tego szlaku. Więc z jednej strony na dzisiaj nie mamy tu jakichś większych powodów do obaw, ale też nie chcemy się temu przyglądać biernie.

TPN próbuje kierować ruch turystyczny również poza teren Tatr. Organizuje m.in. różne ciekawe akcje typu PoSzlaki, stale dostępne są centra edukacyjne w Zakopanem i Kościelisku. Co jeszcze można zrobić w podgórskich miejscowościach?

Szymon Ziobrowski: Te nasze obiekty edukacyjne, które mamy, przyciągają ruch turystyczny. I to jest taki element, który powoduje, że turysta wchodzi w Tatry, bo on raczej nie zatrzyma się w tym obiekcie, nie pójdzie z powrotem na Krupówki, ale wchodzi w Tatry bardziej świadomy i ryzyk, które w tych Tatrach mogą wystąpić i mam nadzieję dzięki temu nie śmieci czy też nie załatwia potrzeb fizjologicznych, tylko jednak próbuje skorzystać czy to z toalet w schronisku, czy to z tych toalet przenośnych. Zatrzymywanie ruchu turystycznego na obrzeżach wymaga infrastruktury, trudno mówić o zatrzymywaniu ruchu w rejonie, który nie ma praktycznie ścieżek rowerowych. Mamy oczywiście cały rynek basenów geotermalnych i turyści chętnie z tego korzystają. Mamy różnego rodzaju atrakcje typu muzea, natomiast no to by wymagało większego zainwestowania w tą infrastrukturę okołoparkową, czymkolwiek oczywiście ona miałaby być. Według mnie głównym takim elementem, głównym brakiem, to są ścieżki rowerowe i brak tych ścieżek powoduje, że trudno turystę zatrzymać na przedpolu Tatr, bo jednak turyści przyjeżdżają tutaj po to, żeby iść w Tatry, przynajmniej większość z nich.

A jeśli chodzi o wspomniane PoSzlaki – w ośmiu miejscach na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego można spotkać edukatorów, przewodników tatrzańskich, którzy opowiadają o przyrodzie Tatr, zasadach obowiązujących w Parku i bezpiecznym poruszaniu się po górach.

fot. FB/TPN
Autorka: Beata Denis-Jastrzębska

REKLAMA