Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Tragedia była blisko. Turyści na lodzie na Morskim Oku. „Jak barany”

O krok od tragedii na Morskim Oku. To skrajna głupota – podsumowuje zachowanie turystów Grzegorz Bryniarski z Tatrzańskiego Parku Narodowego.

turyści na lodzie
Fot. facebook.com/TatrzanskiParkNarodowy

Szacowany czas czytania: 01:57

Morskie Oko: Turyści na lodzie. Tafla mogła pęknąć

Mimo licznych apeli, wciąż nie brakuje osób, które wchodzą na kruchy lód na Morskim Oku.

Grzegorz Bryniarski: To tak po góralsku można powiedzieć, że jak barany. Wchodzi jeden, drugi i później idzie cały tysiąc, to na tej zasadzie nikt nie myśli. Nie jesteśmy w stanie tego upilnować. Nie stosujemy flat ani ogrodzeń, no bo byśmy musieli całe jezioro ogrodzić. 2650 metrów. Może to takie złe porównanie, ale nie da się wszystkich jezior w Polsce ogrodzić, by się ludzie nie topili albo torów kolejowych. No po prostu na zdrowy rozsądek. Edukacja domowa, szkolna to moim zdaniem wszystko leży. Co roku słyszymy w Polsce, ile się ludzi nam topi na jakichś sadzawkach.

Akcja ratunkowa byłaby albo bardzo trudna, albo niemożliwa. Wielu turystów jest zdziwionych, że wchodzenie na lód jest zakazane.

Grzegorz Bryniarski: Musiałaby być tam ileś drabin, iluś ratowników na raz. Musimy pamiętać, że 3, 4 metry od brzegu woda już ma 3, 4 metry głębokości i 8, 10 metrów od brzegu, tam jest 10, 12 metrów, tak jak ludzie chodzili. Tam jest już po prostu tak głęboko, a osoba, która wpadnie na lód, nie jest w stanie się sama wydostać. Po prostu ile ludzi by wpadło, tyle by zginęło.

Radio Alex: A jak ludzie reagują? Jak ich upominacie? Zwracacie uwagę?

Grzegorz Bryniarski: Połowa ludzi, to trzeba od razu powiedzieć, to jest w ogóle zdziwiona. To są obcokrajowcy, głównie ludzie zza wschodniej granicy: Białoruś, Ukraina, Litwa i z Indii. Ci ludzie mogą nie wiedzieć. Nie wiem, jak w ich krajach wygląda ta edukacja, żeby po lodzie się poruszać lub nie chodzić. Wydaje mi się, że na Litwie czy gdzieś tam też są zimy i ludzie powinni wiedzieć, jak się zachowywać. Reagują, są zdziwieni, to jest ta właśnie psychologia tłumu. Inni weszli, to ja też wchodzę, bo jest twardy, bo wytrzymuję i tak dalej.

Teoretycznie każda z osób, która wyszła na lód, powinna zostać ukarana mandatem, w praktyce jest to praktycznie niemożliwe.

Z Grzegorzem Bryniarskim z Tatrzańskiego Parku Narodowego rozmawiał reporter Radia Alex Maciej Pałahicki.

REKLAMA