Tragiczny wypadek na Zawracie. Nie żyje turysta, drugi jest ranny.
W środę w Tatrach doszło do tragicznego wypadku . Dwójka turystów poruszających się szlakiem na Zawrat od strony Hali Gąsienicowej zjechała zalodzonym żlebem.

Szacowany czas czytania: 01:33
TOPR w akcji. Dramatyczny wypadek na Zawracie
Jeden z nich , mimo natychmiast podjętej przez świadków zdarzenia resuscytacji, nie przeżył upadku. Akcję ratunkową utrudniały fatalne warunki. Ze względu na mgłę podczas akcji, ratownicy TOPR zostali przetransportowani śmigłowcem w rejon Czarnego Stawu Gąsienicowego. Stąd szli pieszo do poszkodowanych. Później śmigłowcem udało się przetransportować ciało ofiary i rannego do Zakopanego.
Marcin Józefowicz: Dostaliśmy zgłoszenie o turyście, który na skutek upadku z łańcuchów ze szlaku na Zawrat od strony Hali Gąsienicowej doznał urazów i że prawdopodobnie nie żyje. Ludzie na miejscu zaczęli resuscytację. Ratownikom udało się dolecieć tylko do Czarnego Stawu Gąsienicowego, a resztę dojścia pokonali na nogach. Potem rzeczywiście na tyle się poprawiła pogoda, że można było przetransportować turystę, u którego niestety ale już lekarz obecny na miejscu stwierdził krótko To była dwójka turystów. Na skutek upadku jeden zginął, drugi doznał urazów kończyn dolnych.
Obaj turyści byli odpowiednio wyposażeni. W górach panują bardzo trudne warunki charakterystyczne dla wczesnej zimy.
Marcin Józefowicz: Na dole jeszcze jest wrażenie, że to jesień, dochodzimy do pierwszych płatów śniegu i okazuje się, że po drodze już napotkamy lód, a to jest twardy śnieg. Ale jeszcze trudno na przykład wybierać takie typowe warianty zimowe, chociaż zapewne tam byłoby łatwiej technicznie. To jest twarda pokrywa, czyli tutaj każdy błąd, każde potknięcie, poślizgnięcie wymaga bardzo szybkiej reakcji i umiejętności hamowania czekanem. Tutaj same raki, raczki i kijki nie wystarczą.
Z Ratownikiem TOPR Marcinem Józefowiczem rozmawiała Beata Denis-Jastrzębska.