Tragiczny wypadek pod Świnicą. Turysta spadł do Doliny Walentkowej
W poniedziałek (27.04) przed południem TOPR owcy przyjęli zgłoszenie o turyście, który na czerwonym szlaku prowadzącym na Świnicę, prawdopodobnie poślizgnął się i spadł do Doliny Walentkowej po słowackiej stronie Tatr.

Szacowany czas czytania: 01:35
Tragiczny wypadek pod Świnicą. Śmierć turysty w górach
Na miejsce przyleciał śmigłowiec.
Krzysztof Długopolski: Wysłaliśmy śmigłowiec z naszymi ratownikami. Po dotarciu na miejsce okazało się, że człowiek spadł o około 300 metrów i w wyniku odniesionych obrażeń zginął.
Radio Alex: Czy coś wiemy o tym turyście? Czy był odpowiednio ubrany, wyposażony na taką wycieczkę?
Krzysztof Długopolski: No już po dotarciu ratowników na miejsce na pewno nie miał raków na nogach, ale mogły te raki spaść jak były, bo mogły to być raczki, które w tym terenie nie przydają się.
Ratownicy z Horská Záchranná Služba poprosili Toprowców o zabezpieczenie ciała i przetransportowanie go do Doliny Cichej. Tam przejęły go słowackie służby. Mimo słonecznej i prawdziwie wiosennej pogody na Podhalu, w Tatrach zalegają warstwy śniegu i panują trudne warunki.
Krzysztof Długopolski: Po stronie północnej jest, można powiedzieć, beton. Temperatury w nocy spadają dużo poniżej zera i to, co w ciągu dnia jakoś delikatnie zostaje roztopione, w nocy jest zabetonowane.
Radio Alex: To jest trochę taka złudna pogoda. Świeci słońce, tutaj na dole właściwie wiosna, ale w górach jednak warunki zimowe ciągle.
Krzysztof Długopolski: No tak, jest tego śniegu dużo i naprawdę trzeba, jeżeli ktoś wybiera się na jakąś wysokogórską wycieczkę, to musi się liczyć z tym, że musi mieć sprzęt odpowiedni i musi tego sprzętu umieć używać.
Radio Alex: Taki podstawowy sprzęt to co to powinno być?.
Krzysztof Długopolski: Raki, czekan, kask.
Z Krzysztofem Długopolskim dyżurnym ratownikiem TOPR rozmawiała nasza reporterka Beata Denis-Jastrzębska.
Śmierć na Orlej Perci. Kozie Czuby: znaleziono ciało turysty