W rejonie Bystrej trwają poszukiwania. Ratownicy TOPR proszą o pomoc. Widzieliście tego mężczyznę? [WIDEO]
W związku z prowadzoną akcją poszukiwawczą TOPR prosi o pomoc wszystkich turystów, którzy mogą wspomóc akcję ratunkową.

Szacowany czas czytania: 02:24
TOPR prosi o pomoc
Wciąż nie udało się odnaleźć polskiego turysty, który wybrał się w poniedziałek, 20 października w Tatry Zachodnie. To Grzegorz Samoder, 55-letni mieszkaniec Nowego Sącza. Mężczyzna miał wędrować szlakiem w kierunku szczytu Bystra na Słowacji. Pozostawił swój samochód na parkingu przy Račkovej Dolinie w pobliżu słowackiej miejscowości Pribylina. Około godziny 13:30 przesłał do rodziny zdjęcie wykonane na szczycie. Od tego momentu nie ma z nim kontaktu.
Ratownicy HZS odnaleźli samochód zaginionego na parkingu u ujścia Doliny Úzkej. Ratownicy szukają zaginionego zarówno po polskiej, jak i po słowackiej stronie. We wtorkowy wieczór, z powodu niekorzystnych warunków atmosferycznych poszukiwania zakończyły się niepowodzeniem i zostały przerwane. Poszukiwania będą kontynuowane od wczesnych godzin porannych w środę, 22 października. Zobaczcie, w jakich warunkach prowadzone były poszukiwania.
Z Grzegorzem Kubickim, ratownikiem dyżurnym TOPR rozmawia Maciej Pałahicki.
Grzegorz Kubicki: Dzisiaj od rana kontynuujemy poszukiwania. Mamy na miejscu wiele osób, które tam pracują, mamy psy, mamy drony, które będą pomagały. Był śmigłowiec, ale ze względu na warunki za dużo się nie udało tym śmigłowcem zobaczyć. Apelujemy do ludzi, którzy mogli być wczoraj – była ładna pogoda, mroźna – na szczycie Bystrej, czy nie widziały samotnego mężczyznę. Jeżeli tak, to prosimy o kontakt z TOPR-em.
Warunki w Tatrach są bardzo trudne.
Grzegorz Kubicki: Warunki się mocno zmieniają w tym momencie, ponieważ od rana wieje mocny wiatr. Mamy delikatny opad deszczu w górach. Wczoraj natomiast był przepiękny dzień, ale po mocno mroźnej nocy i tym co się działo w ostatnie dni, mamy bardzo twarde śniegi wręcz zalodzona duża ilość szlaków – te warunki powodują, że to przemieszczanie się jest trudne i niebezpieczne. Mieliśmy zresztą wczoraj działania ratunkowe w rejonie Zawratu, gdzie dwie osoby musiały być ewakuowane spod przełęczy Zawrat, bo w raczkach niestety nie w rakach utknęły tuż pod przełęczą.
Stąd apel ratowników.
Grzegorz Kubicki: Apelujemy do turystów, żeby w wysokie partie teatru nie wybierali się w raczkach, czyli w tym sprzęcie, który zakładamy na zwykłe buty. Do warunków, które panują teraz, potrzebne jest naprawdę przynajmniej czekan porządne raki, buty, kask, ale przede wszystkim zdrowy rozsądek i umiejętność korzystania z tego sprzętu. Jest bardzo twardo, czyli wszelkie poślizgnięcia są bardzo trudne do wyhamowania. W związku z tym, że wystaje nadal dużo skał spod tej pierwszej warstwy śniegu, upadki mogą być nieszczęśliwe.
Kontakt telefoniczny: 18 206 34 44.