Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Wycieczka w góry na Boże Narodzenie! Dolina Kościeliska

Przygotowaliśmy dla was opis wycieczki, głównie z myślą o rodzinach z młodszymi dziećmi lub dla tych, którzy chcą wybrać się w Tatry bardziej rekreacyjnie.

Tatry zamknięte
fot. Radio Alex

Szacowany czas czytania: 04:30

Wycieczka w góry na Boże Narodzenie

Wycieczka do Doliny Kościeliskiej w Tatrach Zachodnich – łączny czas przejścia około 5 – 6 godz.

Najstarsze wzmianki o Dolinie Kościeliskiej pochodzą z 1480 r. Miejsce to opisuje kronikarz Jan Długosz wspominając o źródłach Czarnego Dunajca. Późniejsze opisy pochodzą z XVI i mowa tu o spiskach poszukiwaczy skarbów. W XIX w dolinie znajdowała się huta, która łącznie z Zakładem Kuźnickim produkowała rocznie około 600 ton wytopów.

Żeby zacząć naszą wycieczkę musimy dotrzeć do Kir. Możemy dojechać do tutejszych parkingów samochodem lub  komunikacją lokalną, liniami z tabliczką Dolina Kościeliska lub Dolina Chochołowska.

Idąc w stronę budki z biletami wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego można zaglądnąć do Tatrzańskiego Archiwum Planety Ziemi, gdzie prezentowana jest geologiczna historia powstania Tatr.

Wracamy na szlak i po kilku minutach marszu wzdłuż potoku docieramy do przewężenia skalnego nazywanego niegdyś bramą Kościeliską, a od 1887 r Towarzystwo Tatrzańskie nazwało je Bramą Kantaka – działacza Towarzystwa, polityka i posła na sejm, gorącego obrońcy praw Polaków w zaborze pruskim.

Jednocześnie z tego miejsca można podziwiać panoramę Wyżniej Kiry Miętusiej. Jest to jedna z największych polan pasterskich w polskich Tatrach – w lecie wypasane są tu owce, a w bacówce skosztować można oscypka, bundzu czy serwatki zwanej żętycą.

Na końcu polany przed mostkiem w lewo odchodzi szlak do bocznego odgałęzienia Doliny Miętusiej. My jednak idziemy dalej główną drogą, aby po kilkunastu minutach dotrzeć do kapliczki nazywanej „Zbójnicką”. Według legendy ufundowali ją ci, którzy przez dolinę przechodzili „pozbójować” po południowej stronie Tatr. Historyczne źródła podają jednak, że kapliczkę ufundowali górnicy oraz hutnicy tatrzańscy i stąd właśnie na gontowym daszku umieszczony jest ich herb „pyrlik i żelazko” (rodzaje młotków).

Powyżej kapliczki zaczyna się polana Stare Kościeliska. Stąd już możemy zobaczyć najwyższy masyw w Tatrach Zachodnich czyli Bystrą z Błyszczem.

Powyżej polany w lewo odchodzi szlak do wywierzyska Lodowe Źródło  (w zimie zamarznięte) i do nieczynnej w zimie Jaskini Mroźnej.

My jednak idziemy dalej główną drogą i dochodzimy do kolejnego przewężenia skalnego nazywanego niegdyś bramą Między Krzesanice (krzesanicami górale nazywali urwiste, pionowe skały). Od 1877 roku przemianowanej na Bramę Kraszewskiego – dla upamiętnienia jubileuszu 50 lecie twórczości Józefa Ignacego Kraszewskiego, który odwiedził tę dolinę w 1866 roku.

Kolejny przystanek to Hala Pisana z piękną panoramą masywu Organów, Zdziarów oraz Kominiarskiego Wierchu. Ten ostatni jest miejscem gniazdowania pary orłów przednich, które czasami można zobaczyć, gdy w charakterystyczny sposób szybują nad doliną.

Po kilkunastu minutach wędrówki bardziej zaawansowani turyści, pamiętając o warunkach zimowych, mogą skręcić w lewo na żółto oznakowany szlak prowadzący do wąwozu Kraków, nazwanego tak ze względu na podobieństwo do wąskich uliczek królewskiego miasta. Także do Krakowa nawiązuje nazwa wznoszącej się nad wąwozem turni i tutejsza polanka. Są to Ratusz i Rynek. Po pokonaniu kilkunastometrowej drabinki dochodzimy do jaskini Smocza Jama. Przechodząc przez nią, lub obchodząc ją z lewej strony – uwaga trudny teren ubezpieczony łańcuchem  – dochodzimy do górnego wylotu jaskini i stąd lasem wracamy na polanę Pisaną.

Idąc dalej głównym ciągiem doliny dochodzimy do bramy „Pisanej” nazywanej niegdyś bramą „Raptawicką”. Tutaj warto zatrzymać się przy mostku, w miejscu gdzie skały dochodzą do samej drogi. Wprawny obserwator na skalnej ścianie zobaczy  rysunki wyryte przez poszukiwaczy skarbów przedstawiające m.in. człowieka z lampą.

Kawałek dalej, przy kamiennym moście znajduje się wypływ wodny z pod Pisanej. Z tym miejscem związana jest kolejna po Giewoncie legenda o śpiących w Tatrach rycerzach. Na skalnej ścianie nad wypływem znajduje się nawet płaskorzeźba przedstawiająca głowę śpiącego rycerza wspartego na rękojeści miecza, a wykonał ją w XIX wieku Jerzy Bełtowski.

Kontynuując wycieczkę – po prawej stronie można zobaczyć wysoką ścianę skalną zwaną Raptawickim Murem. W tym miejscu, również po prawej stronie odchodzi szlak wiodący do popularnych, głównie od wiosny do jesieni, jaskiń Mylnej oraz położonej nieco wyżej Raptawickiej. Żeby je jednak zwiedzić trzeba być wyposażonym w czołówkę. Dobrze jest też mieć kask.

Wróćmy jednak na główny szlak. Po około 20-30 minutach marszu po prawej stronie ustawiony jest metalowy krzyż. W 1851 roku Wincenty Pol poeta i wykładowca geografii podczas wycieczki naukowej ze studentami Uniwersytetu Jagiellońskiego umieścił tu drewniany krzyż z napisem „I Nic Nad Boga”. Osadził go kwarcytowym kamieniu młyńskim. 32 lata później w tym samym kamieniu Towarzystwo Tatrzańskie ustawiło metalową kopię krzyża wraz z napisem tej samej treści.

Ruszając dalej mijamy kolejny most i dalej przez Polanę Smytnią dochodzimy do rozdroża głównie letnich szlaków – w lewo zielony na Czerwone Wierchy przez Dolinę Tomanową, na wprost czarny do Smreczyńskiego Stawu (tu także można dojść w zimie), w prawo – główną drogą – do schroniska PTTK na Hali Ornak. Ten kamienno-drewniany budynek powstał w 1948 roku według projektu architektki Anny Górskiej. Z samej polany ponownie można zobaczyć wyniosłe szczyty Bystrej, Błyszcza i Ornaku.

Po odpoczynku w schronisku tą samą trasą wracamy do wylotu doliny Kościeliskiej.

REKLAMA