Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Za nami pokaz Jetson One w Kluszkowcach. Rozmawiamy z ratownikami i twórcą załogowego drona

Odwiedziliśmy wczorajszy pokaz Jetson One w Kluszkowcach. Maszyna o której mowa, to latający, załogowy dron, który może zrewolucjonizować ratownictwo górskie. Pokaz zorganizowany został dla ratowników GOPR i TOPR.

Za nami pokaz Jetson One w Kluszkowcach. Rozmawiamy z ratownikami i twórcą załogowego drona
fot. jetson.com

Szacowany czas czytania: 02:11

– Dzięki takim testom nabieramy pewności, że uda się zrewolucjonizować działania ratowników górskich – usłyszeliśmy wczoraj (29.06), gdy odbywał się pokaz Jetson One w Kluszkowcach, elektrycznego, jednoosobowego statku powietrznego. Jówi Paweł Michalik z Grupy Podhalańskiej GOPR, specjalista od bezzałogowych systemów powietrznych:

Paweł Michalik: Oglądaliśmy jak ten sprzęt lata. Mieliśmy zaplanowane misje, które zostały wykonane dzisiaj. Obserwacje pokazują, że sprzęt zapowiada się bardzo obiecująco. Było tutaj dużo osób. Czekamy aż wszystkie te osoby się wypowiedzą i wtedy jak będzie taka burza mózgów, no to myślę, że razem tutaj z inżynierami z firmy Johnson, może kiedyś tam dopracujemy ten model. Na pewno do takiego sprzętu, który już będzie w pełni funkcjonalny do ratownictwa.

Pokaz Jetson One w Kluszkowcach. Jerzy Siodłak, naczelnik GOPR:

Jerzy Siodłak: Możliwości są ogromne. Maszyna znacząco skraca czas dotarcia do poszkodowanego. Ma duże możliwości jeśli chodzi o odporność na wiatr. Dzisiaj mieliśmy okazję się przekonać i przy bardzo silnym wietrze po raz pierwszy przetestować ten sprzęt w górach. Zostały tu pobite dwa rekordy: jeden, prędkości wiatru, przy którym ten dron w ogóle latał, a dwa: wysokość nad poziomem morza. Dron latał na szczyt Lubania i polany wokół, czyli do wysokości około 1200 metrów nad poziomem morza. Byli tutaj również koledzy z Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i oferowali ewentualne możliwości spróbowania latania nieco wyżej.

Twórca maszyny Tomasz Patan podkreśla, że Jetson One ma być łatwy w pilotowaniu:

Tomasz Patan: Z założenia ten pojazd JetsonOne projektowaliśmy tak, żeby sterowanie było jak najprostsze. W kokpicie jest jeden kontroler, joystick, który jest czteroosiowy. Coś, co fani symulatorów lotniczych czy gier komputerowych znają bardzo dobrze. Można rękę z tego kontrolera zdjąć i ten pojazd samoczynnie utrzymuje swoją pozycję w powietrzu. Oceniamy długość szkolenia na dosłownie kilka godzin. Taki był zamysł projektu: uczynić latanie czymś dostępnym dla każdego.

 

Kiedy ratowników zobaczymy w powietrzu? W Górskim Ochotniczym Pogotowiu Ratunkowym liczą, ze to nie jest daleka przyszłość i załogowe statki powietrze będą mogły pracować w trudnym górskim terenie, by pomoc docierała jak najszybciej.

Czytaj także:

REKLAMA