Zakaz jazdy poza drogami publicznymi dla quadów, crossów i aut terenowych. Czy jest respektowany?
Właśnie mija rok odkąd włodarze tatrzańskich gmin podjęli rozmowy na temat wprowadzenia regulacji prawnych dotyczących poruszania się quadami i skuterami śnieżnymi po terenach prywatnych.

Szacowany czas czytania: 01:23
Zakaz jazdy poza drogami publicznymi dla quadów, crossów i aut terenowych. Czy przepisy są przestrzegane?
Kościelisko i Poronin podjęły stosowne uchwały już w marcu, a w czerwcu dołączyło do nich Zakopane. Miejscy radni jednogłośnie przyjęli przepisy zakazujące poruszania się quadami, motocyklami crossowymi oraz samochodami terenowymi poza drogami publicznymi.
Tymczasem również do naszej redakcji napływają informacje o nieprzestrzeganiu przepisów tej uchwały. Mówi Łukasz Filipowicz, burmistrz Zakopanego.
Łukasz Filipowicz: I od samego początku mówiliśmy, że nie będzie łatwe egzekwowanie tej uchwały. Z uwagi na to, że chociażby nasza straż miejska nie jest ani sprzętowo wyposażona, ani osobowo, aby ścigać tych łamiących prawo, gdzieś po prywatnych terenach, polach, łąkach. Nie jest to, że tak powiem, najwyższym priorytetem też straży miejskiej. Oczywiście na wszystkie zgłoszenia reagujemy. Temat jest bardzo trudny, gdyż te pola są rozjeżdżane. Ja miałem okazję rozmawiać również z tymi przedsiębiorcami, którzy wynajmują te akurat w tym wypadku skutery śnieżne. Oni twierdzili, że oni część tej ziemi mają wynajęte albo użyczone od właścicieli i mogą z tego korzystać. Co również jest bardzo trudne do sprawdzenia, bo tak naprawdę nie wiemy, gdzie oni do końca jeżdżą, po czyich ziemiach.
W zeszłym roku tatrzańscy policjanci zanotowali 37 zgłoszeń w tej sprawie. Połowa z nich okazała się zgłoszeniami nie popartymi faktami. 10 osób ukarano mandatem, 8 spraw trafiło do sądu.