Zakopane dla początkujących – część 23: Nie tylko jajecznica za miliony
Agnieszka Epler góralka, szefowa kuchni, blogerka i copywriterka. Z pasją i wielkim zacięciem opowiada o jedzeniu i nie zawsze oczywistej historii Podhala. "Zakopane dla początkujących" to nowe spojrzenie na miasto pełne kontrastów. W dzisiejszym odcinku o nieco kosztownej jajecznicy i nie tylko. Zapraszamy do lektury.

Szacowany czas czytania: 03:06
Polska żyje „aferą jajeczną”. Jajecznica za 67 zł spędza sen z powiek wszystkim. Portale informacyjne przyjęły taką narrację, jakby turysta zaraz po postawieniu stopy na podhalańskiej ziemi dostawał sądowy nakaz kupienia tej jajecznicy. W komentarzach festiwal wszystkiego, od koni w Morskim Oku, przez Goralenvolk, po oszukane oscypki. Zawsze zastanawiały mnie kręte drogi umysłów, które potrafią połączyć wytwór kurzego zadka, czyli jajko, z II wojną światową? Chylę czoła przed geniuszem.
Jajecznica w Zakopanem. Ale co jeszcze?
Skoro jajecznica jest na cenzurowanym, to postanowiliśmy pokazać wam kilka dań i rzeczy spożywczych, których musicie spróbować, będąc w Zakopanem. Nie podajemy adresów, bo nie możemy, ale wiemy, że nasi czytelnicy są osobami rozgarniętymi i będą umieć te produkty znaleźć.
Poznajcie topowe dania i produkty, jeźdźców Apokalipsy, nie zawsze mające korzenie w kuchni góralskiej, ale cieszące się powodzeniem, uwielbieniem i piskiem fanów.
Zaczniemy hitu, który śmiało, można podciągnąć pod „góralski street food”, czyli:
Oscypek z grilla
W sumie to powinna być redykołka z grilla, ale walczenie z poprawnym nazewnictwem wysysa z człowieka energię i odbiera chęci do przyjaznego nastawienie do świata. Zostańmy więc przy oscypku z grilla. Przy każdej większej dolinie, na stoiskach, parkingach, w randomowych miejscach stoją grille i tam można ten przysmak kupić. Efekty są różne, żurawiny serwowane do serków, też bywają loterią smakową. Wpadnijcie do karczm i restauracji i tam spróbujcie. Po wakacjach wrócą Posiady i tam opowiemy wam o najlepszej brusznicy do serów.
Kwaśnica
Pierwsza kwaśnica to nie była znana nam zupa, bogata w mięso, w której łyżka „ma stać”. To były ziemniaki i kiszona kapusta. Współczesne wersje ociekają mięsną obfitością i potrafią być przepyszne.
Moskole
Klasyk, który chyba wszyscy lubią. Mięciutkie placuszki z ziemniaków, podawane z masłem czosnkowym lub z bryndzą. Są miejsca, gdzie moskole zjecie z przepysznym sosem grzybowym.
Placek po zbójnicku
— ja tu się będę upierać, że ani zbójnik, ani Węgier takiego placka nie widzieli. Zresztą co to znaczy „po zbójnicku”? Na kradzionych talerzach podawany, czy gulasz jest z upolowanego nielegalnie niedźwiedzia? Jednak to danie cieszy się wielką popularnością i ja jestem w stanie to zrozumieć. Chrupiący placek ziemniaczany i dobry sos, to serio dobry obiad jest. Mimo mojej niechęci do nazwy.

Sałaciorka
— zupa z sałaty i zyntycy. Jest kilka miejsc w Zakopanem, które serwują tą przegenialną zupę. To chyba moje ulubione danie z całego Podhala. Kwaskowa, podawana z ziemniakami, zieloną sałatą masłową i skwarkami. Przepyszna! Musicie chociaż raz spróbować.
Pstrągi
Zakopane ma hodowle pstrągów, hodowla umieszczona na górskim potoku, to daje przełożenie na smak i delikatność mięsa. Sporo miejsc w Zakopanem zaopatruje się w pstrągi z lokalnej hodowli, warto dopytać, skąd pochodzi ryba. Jeśli będziecie mieli okazje, spróbujcie wędzonego pstrąga.

Brusznica
— w innych regionach Polski nazywana czerwoną borówką. Przyjemnie kwaskowa, przesmażona z cukrem daje idealną konfiturę do wszelkich serów.
Sery
— Podhale to nie tylko oscypki, bryndza i bundz. Powstaje coraz więcej małych, rodzinnych serowarni, które wytwarzają pyszne sery z mleka krowiego, owczego czy koziego. Warto poszukać takich produktów.
Zakopane i Podhale karmi dobrze. Karmi w różnych cenach i karmi różnorodnie. Ja zachęcam do szukania, próbowania, wspierania małych producentów, czy odwiedzania wszelkich imprez tematycznych, które promują podhalańskie jedzenie. Można się przyjemnie zaskoczyć.
Smacznych wakacji!!