Zakopiańscy taksówkarze pod lupą. Kamery mają zatrzymać nieuczciwe praktyki
Zakopiańscy taksówkarze coraz częściej zatrzymują się na miejskich przystankach, podbierając pasażerów zarówno komunikacji miejskiej, jak i prywatnym przewoźnikom. Miasto reaguje – na przystankach pojawiły się kamery, a burmistrz zapowiada zdecydowane kroki wobec tych, którzy łamią zasady. W grę wchodzą nie tylko kary, ale nawet cofnięcie licencji.

Szacowany czas czytania: 01:15
Zakopiańscy taksówkarze zatrzymują się na miejskich przystankach. Podbierają pasażerów, nie tylko miejskiej komunikacji, ale również kolegom busiarzom. Służby miejskie już śledzą ten proceder dzięki pilotażowo zamontowanym kamerom, a burmistrz zapowiada kary dla nieuczciwych przewoźników.
Łukasz Filipowicz: Montujemy kamery na przystankach autobusowych tak, aby ten proceder zmniejszyć i go wykluczyć. Chęć łatwego zarobku działa niekorzystnie; raz, że na komunikacje miejską, która niestety ponosi straty, a dwa działa też niekorzystnie na prywatnych przewoźników tego transportu zbiorowego, gdyż jak oni mają się czuć, kiedy płacą za przystanki, a ktoś podjeżdża, zbiera im klientów?
Ten proceder, przyznaje Łukasz Filipowicz burmistrz Zakopanego, trwa już od wielu lat. Tym razem mogą posypać się kary, a w skrajnych przypadkach może być nawet cofnięta licencja na transport osobowy.
Łukasz Filipowicz: Każdy taksówkarz ma oczywiście swoją licencję. My możemy stosować kary, upomnienia. Możemy też za takie zachowania pewnie cofnąć licencje. Natomiast to też nie chodzi o to, żeby iść na kompletną wojnę. Na pewno będziemy upominać i prosić, żeby tego procederu nie kontynuować. Kamer na przystankach pojawi się na pewno więcej.
Mówił Łukasz Filipowicz burmistrz Zakopanego. Materiał przygotowała Beata Denis-Jastrzębska, reporterka Radia Alex.
Czytaj także: