Żarty o bombie na lotnisku, to nie jest dobry pomysł
W mijającym tygodniu na krakowskim lotnisku w Balicach doszło do dwóch przypadków, w których pasażerowie informowali, że w ich bagażach znajdują się ładunki wybuchowe.

Szacowany czas czytania: 01:11
To się kończy zazwyczaj zakazem lotu… Żarty o bombie na lotnisku
56-letni obywatel Polski, odprawiając się na lot do niemieckiego Memmingen, oświadczył, że w jego bagażu znajdują się bomby. Na miejsce – zgodnie z obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa – natychmiast skierowano funkcjonariuszy Zespołu Interwencji Specjalnych Placówki SG w Krakowie-Balicach. Mężczyzna przyznał, że jego słowa były żartem.
Także 47-letnia pasażerka lecąca do Manchesteru przy stanowisku odprawy oświadczyła, że w jej rejestrowanym bagażu znajduje się bomba. Po pojawieniu się funkcjonariuszy SG Polka również wyjaśniła, że wypowiedź miała być żartem. W obu przypadkach bagaż został sprawdzony przy użyciu urządzeń rentgenowskich i nie stwierdzono obecności przedmiotów zabronionych.
Mimo wszelkich tłumaczeń zarówno kobieta, jak i mężczyzna zostali ukarani mandatami w wysokości 500 zł (art. 210 ust. 1 pkt 5a Ustawy Prawo Lotnicze), dodatkowo decyzją kapitanów samolotów oboje nie zostali wpuszczeni na pokład.
Opisane przypadki są kolejnym przypomnieniem, że lotniska działają w oparciu o bardzo rygorystyczne procedury. Wszelkie wypowiedzi dotyczące rzekomych ładunków wybuchowych są traktowane przez służby lotniskowe z pełną powagą. Każda informacja o możliwym zagrożeniu uruchamia procedury, angażuje funkcjonariuszy, wymaga przeprowadzenia czasochłonnych kontroli i może wpływać na funkcjonowanie całego portu lotniczego. Pasażerowie muszą mieć świadomość, że „żarty” o bombach nie są w żadnym stopniu zabawne – są natomiast naruszeniem prawa.