Przejdź do menu głównego Przejdź do treści

REKLAMA

Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026: otwarcie oraz wspomnienia Józefy Pęksy-Czerniawskiej

Dzisiaj (06.02) o godzinie 20:00 Zimowe Igrzyska Olimpijskie zostaną oficjalnie otwarte w Cortina d'Ampezzo. My jednak wsiądźmy w wehikuł czasu i przenieśmy się do tej włoskiej miejscowości z 1956 roku, gdy w swoich pierwszych igrzyskach olimpijskich udział wzięła niespełna 18-letnia Józefa Pęksa-Czerniawska.

Maryna Gąsienica-Daniel
fot. FB/Polski Związek Narciarski

Szacowany czas czytania: 04:25

Zimowe Igrzyska Olimpijskie: Józefa Pęksa-Czerniawska o olimpiadzie

W pokoju hotelowym Józefa Pęksa-Czerniawska mieszkała z koleżanką z biegowej ekipy Heleną Gąsienicą-Daniel (po mężu Lewandowską), ale sztafecie 5 miejsce zdobyła z Marią Gąsienicą-Bukową (Kowalską) i Zofią Krzeptowską (Gąsienicą-Bukową).

Józefa Pęksa-Czerniawska: Ja miałam 18 lat, to ja się cieszyłam i zaskoczona bardzo byłam tym powołaniem, bo starsze koleżanki były, ale niesamowite przeżycie, bardzo duże przeżycie. Cortina to mieścinka mała, taka jak Kościelisko mi się wydawało. A teraz jak pokazują to olbrzymie miasto i dzisiaj stale w telewizji oglądam, bo pokazują bez przerwy reklamują tę polanę gdzie biegałam. Poza tym na trasie zjazdowej, gdzie Basia Kurkowiak-Grocholska startowała gigant slalom.

Na igrzyskach w 1956 roku oprócz sztafety wystartowała w biegu na 10 km. Zajęła 17. miejsce. – To było dla mnie ogromne wyzwanie! Nie fizyczne, ale psychiczne – wspominała.

Józefa Pęksa-Czerniawska: Ja gdybym miała odporność psychiczną, której nie miałam i nie miał mi kto wtedy pomóc ani następne lata, ja bym przywiozła medal z olimpiady z mistrzostw świata. Na pewno. Ale ja strasznie przeżywałam. Ja całą noc przed zawodami nie spałam przed zawodami, to trzeba było rozgrzewkę zrobić – 5 kilometrów trzeba było przebiegnąć, przebrać się i dopiero na start. A na starcie to chodziłam i tak kilometr, półtora i dopiero jak to minęło, to mnie puszczało. A tak przeżywałam strasznie każdy bieg i na każdych zawodach.

Tu trzeba przypomnieć, że w najważniejszych imprezach sportowych bywała tuż za podium. Zajmowała m.in 4. miejsce w biegu sztafetowym 3×5 km na MŚ w Lahti (1958) i w Zakopanem (1962). Także czwarta była na IO w Squaw Valley w 1960 roku ze Stefanią Biegun i Heleną Gąsienicą-Daniel w sztafecie 3×5 km, a w 1968 roku w Grenoble w sztafecie z Biegun i Weroniką Budny była 5.

Zimowe Igrzyska Olimpijskie: Józefa Pęksa-Czerniawska
Zimowe Igrzyska Olimpijskie: Józefa Pęksa-Czerniawska / fot. olimpijski.pl

Zabawne sytuacje z Olimpiady

Pęksa-Czerniawska zapytana, czy było coś co rozładowywało to ogromne przedstartowe napięcie powiedziała, że na krótko, ale jednak łagodziły je różne zabawne sytuacje. Jedną z nich tak wspomina:

Józefa Pęksa-Czerniawska: Bobsleiści zażyczyli sobie, żeby im kupić dwie skrzynki spirytusu i władze kupili im i oni przywieźli to do Cortiny żeby tą płozę smarować i płozy pojadą szybciej. Jak żeśmy się wypakowali, to do narciarni, do dziewczyn, bo dziewczyny nam nie wypiją – przecież nie ruszą. I tak było, że u nas zostawili. Dziadek Marusarz wtedy jeszcze był też w skokach i on się spotkał ze swoim przyjacielem i okropnie chciał go ugościć. Przyszedł do nas do pokoju „dziewczyny, weźcie flaszkę, ja bym chciał tego spirytusu poczęstować, zanieść temu kumplowi”. No to poszłyśmy i mu dałyśmy.

Wspomniany „Dziadek Marusarz”, to oczywiście słynny Stanisław Marusarz w 1956 był jednym z przedskoczków, bo o tym, że igrzyskach nie wystąpi w oficjalnym konkursie dowiedział się od trenera w przeddzień zawodów. Marusarz był jeszcze czterokrotnym uczestnikiem IO, siedmiokrotnym narciarskich mistrzostw świata (srebrny medal w Lahti w 1938r).

Komu będzie kibicować Józefa Pęksa-Czerniawska?

Wróćmy jednak do Józefy Pęksy-Czerniawskiej, która powiedziała Radiu Alex, że oczywiście będzie kibicować całej polskiej reprezentacji, ale głównie alpejce Marynie Gąsienicy-Daniel. Dlaczego właśnie jej? Posłuchajcie:

Tu z rodziny Danieli oprócz Heleny Gąsienicy-Daniel-Lewandowskiej, przyjaźniła się także z Marią Gąsienicą-Daniel-Szatkowską alpejką, olimpijką z Cortina d’Ampezzo 1956 oraz Innsbrucka 1964, skoczkiem Andrzejem Gąsienicą-Danielem, także olimpijczykiem z Cortiny d’Ampezzo z 1956 roku, Józefem Gąsienicą-Danielem, skoczkiem i kombinatorem norweskim, olimpijczykiem z Grenoble 1968., i właśnie wspomnianym dziadkiem naszej najlepszej obecnie polskiej alpejki – Franciszkiem.

Narciarstwo biegowe
Narciarstwo biegowe / fot. FB/PZN

Dalsza kariera olimpijki i nie tylko…

Józefa Pęksa-Czerniawska urodziła się 31 stycznia 1937 w Zakopanem. Trenowała w zakopiańskim klubie Wisła Gwardia (1947-1971) pod okiem Mariana Woyny-Orlewicza, a kadrze natomiast Edwarda Mroza.

Po zakończeniu kariery pracowała jako trener, a także do 1979 roku jako koordynator w Wojewódzkiej Federacji Sportu. Współpracowała również z zakopiańską Szkoła Mistrzostwa Sportowego.

Oprócz Pęksy-Czerniawskiej z polskich uczestników ZIO w 1956 roku żyje także dwukrotna olimpijka, alpejka Barbara Grocholska-Kurkowiak (ur. 24 sierpnia 1927 w Falentach).

Kilka dni temu natomiast (02.02) zmarł uczestnik ZIO w 1956 roku, czterokrotny olimpijczyk, biathlonista Józef Gąsienica-Sobczak (ur. 9 lipca 1934 w Kościelisku).

Startował w siedmiu mistrzostwach świata w tej konkurencji zdobywając na nich trzy medale. Pierwszy z nich, brązowy, był także pierwszym w historii polskiego biathlonu. Wywalczył go w 1965 roku w Elverum w sztafecie ze Stanisławem Łukaszczykiem -Zbójnikiem, Stanisławem Szczepaniakiem (zm. w 2015) i Józefem Rubisiem (zm. w 2010).

Dwa srebrne natomiast Józef Gąsienica-Sobczak zdobył w Garmisch-Partenkirchen w 1966 w biegu na 20 km indywidualnie i w sztafecie 4 × 7,5 km.

Autorka: Joanna Koczyńska-Chmiel

REKLAMA